czwartek, 21 czerwca 2018

Trunek o nazwie Polska od "ukrytego" Browaru Jana. Dobry kraft czy średniak dla masowego odbiorcy?

piwnynocnik.pl blog o piwieWkręciliśmy się w Mundial. No dobra - nawet kupiliśmy piwo oznaczone na etykiecie nazwą Polska, bo przecież jak wkręcać się w sportowe święto, to na całego i w towarzystwie barw. Za projektem jak udało nam się ustalić stoi Browar Jana – taki krótki i niezbyt widoczny komunikat płynie do nas z etykiety.

Ok. Co to właściwie za styl? Nie napisano. Twórcy poszli po najniższej linii oporu. Mamy wrażenie, że zdecydowali się po prostu na Mundialu dorobić serwując szerokiemu gronu odbiorców po prostu – piwo. Jak to się ma do głoszonego na festiwalach hasła – „Małe browary rzemieślnicze warzą z pasją, a koncerniaki żeby zarobić”?

Okej, ale wracając na właściwe tory dochodzimy do wniosku, że nie powinniśmy mieć do autorów tego piwa większych pretensji – z etykiety nie wynika, że miał być to kraft pełną gębą, wołający do nas, że został nachmielony genialnymi odmianami, że wspomaga go praca płatków owsianych i wreszcie, że jest ultra rzemieślniczy. Wniosek możemy jednak wyciągnąć jeden - Browar Jana zrobił masówkę. Tak czy inaczej zdecydowaliśmy się jej spróbować. Świadomie.

Nie spodziewaliśmy się oczywiście cudów. Wiedzieliśmy, że jest to po prostu - taki tam produkt pod Mundial, wart pewnie połowę ceny, którą zapłaciliśmy. Tak też było. Spokojnie – dało się to wypić, ale gdybyśmy mieli określić styl, to pokusilibyśmy się o stwierdzenie, że jest to mix lagera, z pilsem i marnym rozwodnionym, majaczącym po drugiej stronie rzeki India Pale Ale. Moglibyśmy nawet uznać, że z każdego tanka zlano co nieco i tak właśnie powstał mundialowi browarek pod meczyk – fani futbolu kupią. Może gdybyśmy tak faktycznie uznali byłoby to przesadą. Oficjalnie więc – nie uznajemy.

Kontynuujemy teorię, że nie sposób mieć jakieś ogromne pretensje do twórców (bronimy projektu na siłę?). Przecież nikt nie napisał nam na etykiecie, że będziemy mieć do czynienia z konkretnym piwem, w konkretnym stylu i o konkretnej jakości. Sam Browar Jana też jakoś specjalnie nie chwali się na etykiecie, że to właśnie on wyprodukował to piwo. Jakby nie zależało mu na tym, by odbiorca treści tego piwa („zachęcony” smakiem) w przyszłości szukał produktów ekipy z Zawiercia na półkach sklepowych. Bo po co? W końcu robimy pod masy, które i tak na co dzień piją Tyskacze i nie zyskamy takim projektem niczego prócz jednorazowego zastrzyku pieniążków? Nie wiemy, czy takie myślenie wkradło się w szeregi autorów, ale podkreślmy raz jeszcze - można było zrobić to lepiej. Jak? Chociażby w zbliżonym stylu do Browaru Raduga, który stworzył Piłkarskie Złoto, czyli Pilsa, którego nie trzeba się wstydzić. Może dlatego etykieta nawiązuje do każdego innego piwa wypuszczonego przez ten zespół?

Podsumowując… Browar Jana, Piwo Polska – do chipsów, albo lepiej - do meczu Polska kontra Senegal. Też do szybkiego zapomnienia. Wniosek? Jeśli już chcecie pobawić się w Mundial z piwem, to kupcie coś innego.

Margines:

Pomijając żenujący występ naszej reprezentacji przyznać trzeba, że na boiskach każda z ekip (poza naszą) potrafi pokazać widzowi kawał dobrej piłki, czy walki o najmniejszy fragment boiska. Świeży przykład pierwszy z brzegu? Iran – choć nie grał genialnie, choć wymienił zdecydowanie mniej podań niż Hiszpania, choć przegrał… to jednak pokazał, że walką i zaangażowaniem można nadrobić braki i stworzyć kilka dobrych sytuacji, powodując niepokój w szeregach przeciwnika i zbliżając się do zdobycia punktów. W efekcie – kibice Iranu nie wstydzą się swojej kadry, a cały świat chwali ją za podejście do rywalizacji. Fakt – punktów to Iranowi nie dało, ale na tym Mundialu widzieliśmy już także udane ataki na faworytów.

Polacy…, załogo Browaru Jana bierzcie przykład z innych.

Czytaj dalej »

Jak świętować to z Imperialnym Nafciarzem od Brokreacji!

piwnynocnik.pl blog o piwie
Ważne wydarzenia opijamy ostatnio częściej kraftem niż winem i szampanem. Precyzując - zawodowy skok poziom wyżej spowodował, że wyposażyliśmy się w dwa 330-mililitrowe egzemplarze opakowane w świetnie opracowane graficznie kartoniki. Wybór padł na piwo naznaczone nazwą – Imperialny Nafciarz od Browaru Brokreacja oraz Deep Sea od załogi Solipiwko. Dziś porozmawiamy o pierwszej pozycji. Nafta, torfowa wędzonka, asfalt to zdecydowanie nasze klimaty. Będziemy więc oceniać naprawdę uważnie.

Za naszym dzisiejszym bohaterem kryje się styl Whisky Rye Imperial Brown Porter. Twórcy skomponowali go z szeregu składników takich jak oczywiście woda…, ale i słody: Whisky 45ppm, Pale Ale, Żytni, Chocolate wheat, Monachijski typ II, Carafa Special typ II, chmiele: Warrior, East Kend Goldings, drożdże Safale S-04 oraz płatki drewna kasztanowego.

Prawdziwa historia naszego Imperialnego Nafciarza rozpoczyna się jednak dopiero na wspomnianym we wstępie opakowaniu. Narysowany Nafciarz trzymający w dłoni lampę sprawia wrażenie człowieka skromnego, choć ma on w sobie coś tajemniczego – być może kryje w sobie bogate wnętrze, być może również bagaż doświadczeń. Autorzy zagrali tu bardzo fajnie – z jednej strony mamy wyraźne sygnały, w którym kierunku zmierza piwo. Z drugiej zaś zderzamy się z ukrytym przekazem, którego interpretacja należy już do nas.

Dla mniej dociekliwych odbiorców twórcy przygotowali treść, z której wynika, że motywem przewodnim ma być tu torfowa wędzonka, a więc nie trudno spodziewać się też dymu, nafty, czy chociażby asfaltu. Wspomagając się nadrukowaną treścią czytamy o czekoladzie, orzechach i ciemnych owocach, które mają wspierać główną nutę bukietu. Na koniec zapoznajemy się z danymi technicznymi sygnalizującymi, że alkohol wystrzelono do poziomu 10%, ekstrakt wyniósł solidne 24 Plato, z kolei goryczka osiągnęła 75 punktów w skali IBU. Niezły zawodnik, w sam raz na dłuższą degustację – myślimy.

Przejdźmy więc do najważniejszego. Przelewamy zawartość butelki do szkła. Pstrykamy dla Was fotkę, jarając się już tą widoczną oleistością, gęstością, czernią wpadającą w brąz i nawet niespecjalnie angażującą się pianą. Rewelacyjny jest również zapach. Bukiet konstruuje głęboki podmuch przywoływanej wcześniej torfowej wędzonki, od której nie sposób się odgonić. Faktycznie mamy tu również czekoladę, kawę. Cieszy nas fakt, że do gry wbiegają też nuty kojarzące się z asfaltem, może nieco apteką. Jest bardzo, bardzo dobrze. Takie klimaty to zdecydowanie nasza bajka, choć zdajemy sobie sprawę z tego, że nie każdego mogą one bawić.

W smaku trunek kojarzy nam się nieco z likierami. Jest tu dość sporo słodyczy, kawy, czekolady. Sam alkohol uważamy za zadowalająco dobrze ukryty. Grzeje dopiero w przełyku dając wcześniej wyhasać się pozostałym atrakcyjnym posmakom. Mamy jednak wrażenie, że torfowa wędzonka, a więc i asfaltowe podmuchy skupiły się na pracy w aromacie. Szkoda, że nie przeniosły troszkę więcej siły do smaku. W efekcie na kubkach smakowych nie zostaje zbyt wiele dymu – dla nas lubujących się w tych klimatach to mały minus i z przyjemnością podkręcilibyśmy ten element do maksimum. Nie zapominamy jednak o czekoladzie, kawie i szeroko pojętej szlachetności nadającej Nafciarzowi „tego czegoś”.

Podsumowanie czas zacząć… Imperialny Nafciarz to naszym zdaniem pozycja fantastycznie nadająca się do długich degustacji połączonych chociażby ze świętowaniem ważnych dla Was życiowych momentów. Na tym jednak atuty trunku załogi Brokreacji się nie kończą. Mamy tu bowiem potężną i co najważniejsze szlachetną dawkę wrażeń – zaczynając on olśniewającego oleistego wyglądu, idąc przez przemyślany aromat pełny torfowych klimatów, kończąc na świetnym szlachetnym smaku od pierwszej do ostatniej kropli. Wspomnieć również wypada, że mimo ciężkości wbudowanej w ten trunek, nie mamy poczucia zmęczenia. Tym samym pijalność oceniamy naprawdę wysoko. Świetna robota, doskonała degustacja!

Czytaj dalej »

czwartek, 14 czerwca 2018

Co nam zaoferuje Hop Daddy od Browaru Deer Bear? Czy marakuja zawładnie całym trunkiem? Przekonajcie się z nami!

piwnynocnik.pl blog o piwie
Dziś recenzujemy również Hop Daddy – piwo w stylu Passionfruit Raw New England IPA reprezentujące barwy Browaru Dear Bear. Było ciekawie, dość różnorodnie, a momentami nawet nietypowo. W rezultacie jest nam troszeczkę trudno scharakteryzować degustowany produkt. Spróbujemy jednak wyzwaniu sprostać. A jakie będą efekty? Sprawdźcie sami.

Marakuja wśród dodatków to ostatnio bardzo często wybierany kierunek przez polskich twórców. Nadaje ona niezwykłego aromatu, dużo pracy wykonuje też w smaku. W przypadku Hop Daddy nie jest jednak tak, że owoc ten kradnie show i nie daje dojść do głosu pozostałej treści. Jest nieco inaczej. Marakuja wspiera chociażby inne wyczuwalne w trunku owoce tropikalne. Prawidłowo doprawia też chociażby kwaskową nutę cytrusową. Rezultatem z jakim mamy do czynienia jest nietypowy smak (plus aromat), który powstał w wyniku połączenia wszystkich elementów w jedną całość. Niby wydaje się to proste, ale tak nie jest. Do osiągnięcia właśnie takiego – zadowalającego rezultatu niezbędna jest równowaga, którą jak najbardziej udało się tu zachować. Browar Deer Bear wydaje się w tej kwestii iść cały czas do przodu, odrabiając lekcje i poprawiając błędy.

Hop Daddy jest dość dobrze rozbudowany. Sugeruje to też masa misia figurującego na etykiecie. Może to nadinterpretacja, a może świadoma praca zespołu i grafika. Tego nie wiemy…. Mamy jednak wiedzę na temat tego, co czujemy w smaku. Na pewno nie można obojętnie przejść przez atak owoców tropikalnych, bo po prostu – jest konkretny. Przywoływana już wcześniej marakuja sprawia z kolei wrażenie przejrzałej powodując, że dość różnorodnie interpretujemy docierające do nas atrakcje. Przy okazji poznajemy też goryczkę, która do najniższych nie należy. Początkowo wydaje nam się, że grosikiem wspierają ją płatki owsiane (posmak). Po podniesieniu temperatury bez wątpienia rządzi już nią wyłącznie pomelo i grejpfrut. Pszeniczność? Można byłoby pokusić się o stwierdzenie, że jest tu też nuta charakterystyczna dla piw reprezentujących ten styl. Czy to znów efekt umiejętności twórców? A może nuta generowana przez przejrzałą marakuję? Nie do końca wiemy, być może z pszenicznością poszliśmy zbyt odważnie, ale to też jest w tym trunku fajne – że nie jest oczywisty.

Zbliżamy się do końca. Nie da się ukryć, że omawiane piwo wyszło załodze Deer Bear naprawdę dobrze – w smaku i aromacie. Jeśli dodamy do tego imponujący soczysty wygląd kreowany przez zmętnienie, żółtą przykuwającą wzrok barwę i niziutką, acz utrzymującą się długo pianę, to uzyskamy torpedę o całkiem niezłej sile rażenia. Spróbujcie. Rozczarowania nie zaznacie.

Czytaj dalej »

Czy klasyka może zachwycić? Dry Stout z Browaru Waszczukowe. Sprawdźcie jak było tym razem

piwnynocnik.pl blog o piwie
Nasi stali czytelnicy wiedzą, że recenzujemy zarówno klasyczne egzemplarze, jak również bardziej odjechane projekty. Dość często szczególnie sięgając po klasyczne odsłony mamy wrażenie, że coś poszło nie tak. Czyżby standardowe podejście do stylu nie było przez Browary tak łatwym orzechem do zgryzienia, jak mogłoby się wydawać? Dokładnie! Postanowiliśmy sprawdzić jak wypada w tej grze jedno z piw Browaru Waszczukowe, reprezentujące interesującą nas dziś serię „Klasyka Waszczuków”? Przekonajcie się z nami!

Wybór padł na Dry Stouta, który troszeczkę z zaskoczenia pojawił się jakiś czas temu w sieci sklepów Kaufland. Trudno było z okazji nie skorzystać. Za 5,49 zł wróciliśmy z 500-mililitrowym ciemnym piwem pokrytym niziutką pianką i jak się okazało - gotowym, do walki o to, by nasza recenzja po postawieniu kropki należała do pozytywnych. Zaczynamy!

Ciemny stout zaproponowany przez Browar Waszczukowe poza klasykę nie wybiega. W końcu taki był zamysł – stworzyć „Klasykę Waszczuków” bez udziwnień, która będzie odpowiednia dla każdego. Podsumowując – zamierzano zrobić to tak, by zachęcić debiutantów i nie sparaliżować przeciętnością doświadczonych beergeeków. Naszym zdaniem udało się te cele osiągnąć.

Dry Stout, który znalazł się w naszym szkle zaprezentował aromat poprawny promujący gorzką czekoladę, paloność i odrobinę kawy. Odczucia uzyskaliśmy więc takie jakie być powinny – zadowalające nasz zmysł węchu. W smaku piwo jest zdecydowanie wytrawne, charakterystycznie zbożowe i pozbawione słodyczy. Oczywiście ciągnie się tu historia znana z aromatu – czekolada, paloność, kawa i tak aż do ostatniej kropli. Czy jest ciężko? Niekoniecznie. Całość jest zadowalająco pijalna i zachęcająca. Musi być jednak jakieś „ale”. Momentami mamy chęć podkręcić ekstrakt chociażby o minimalną wartość. Nie jest to jednak rażące zaniedbanie autorów, a raczej brak kroku ku doskonałości.

W wyniku degustacji jedno jest pewne – Dry Stout nie zawodzi. Klasykę da zrobić się dobrze, trafiając przy tym w gusta początkujących i nieco bardziej wkręconych w klimat piwoszy.
Czytaj dalej »

środa, 13 czerwca 2018

Bogata oferta piw kraftowych, regionalnych i zagranicznych w Auchan od dzisiaj do 28 czerwca - Aktualizacja!

piwnynocnik.pl blog o piwie
Zapowiadaliśmy Wam przed południem, iż od czwartku 14 czerwca (aż do 28 czerwca) w sklepach sieci Auchan pojawi się specjalnie wydzielona strefa  m.in. dla fanów piłkarskich mistrzostw, polskiej reprezentacji, a przede wszystkim dla wielbicieli piw. Tak też się stało! Chociaż oficjalna gazetka promocyjna obowiązuje od jutra, już dziś sklepowe półki uginają się pod niezliczoną liczbą butelek (są też i puszki, ale w zdecydowanej mniejszości).



piwnynocnik.pl blog o piwie
Czeka na nas naprawdę bogata oferta. Możemy pokusić się o stwierdzenie, że każdy znajdzie coś dla siebie. Są piwa rzemieślnicze, regionalne, zagraniczne, smakowe, bezalkoholowe. Są też klasyczne poczciwe i mniej poczciwe lagery. Są, idealne na prezent lub wspólne oglądanie Mundialu, zestawy piw wraz ze szkłem (m.in. od Browaru Jana, Browaru Grodzisk, Browaru PiwoWarownia, Browaru Raduga, Browaru Fortuna, Browaru Rzemieślniczego Jan Olbracht).
 Trunki podzielone zostały na kategorie i według nich ułożone. Znajdziemy głównie piwa jasne, począwszy od lagerów, pilsów, przez IPY, AIPY, APY, po piwa pszeniczne, ale nie brakuje również piw ciemnych - stoutów, porterów.

Tak jak wspominaliśmy wcześniej, zaskoczyła nas bardzo "biedna" w porównaniu do rzeczywistej oferta jaka pojawiła się w gazetce promocyjnej. Intuicja nas nie zawiodła. Perełki czekają na nas na miejscu. Nie sposób zapamiętać było wszystkie browary jakich piwa przygotował dla nas Auchan, ale wypatrzyliśmy m.in. Browar Wrężel, Browar Raduga, Browar Jana, Browar Bytów, Browar Hajer, Browar Nepomucen, Browar PiwoWarownia, Browar Fortuna, Browar Szałpiw, Browar BeerLab, Browar Brokreacja, Browar ReCraft,  Browar Trzech Kumpli, Browars, Browar Doctor Brew, Browar Na Jurze, Browar Gościszewo, Browar Inne Beczki.

Poniżej kilka fotek, które zrobiliśmy dla Was dzisiaj w sosnowieckim Auchan. Mamy nadzieje, że zachęcą Was do odwiedzenia najbliższego sklepu. Na koniec nasze łupy :)

piwnynocnik.pl blog o piwiepiwnynocnik.pl blog o piwie
piwnynocnik.pl blog o piwie

Czytaj też: Od 14 do 28 czerwca w Auchan szeroka oferta piw regionalnych, rzemieślniczych, zagranicznych i nie tylko!
Czytaj dalej »

O tym jak Bawarka podbiła nasze serca pszenicą

piwnynocnik.pl blog o piwie
Ostatnio dość często kierujemy się w stronę pozycji Browaru PINTA. Kolejną z nich jest Bawarka, czyli mocno pszeniczno-drożdżowo-słodowe piwo sprawiające wrażenie bardzo treściwego. Twórcy używają określeń - klasyczne, jasne, pszeniczne (…). Ale czy przypadkiem nie jest to zbyt skromna prezentacja? Usiądźcie wygodnie i sprawdźcie naszą kolejną recenzję.

Co tu dużo prawić - Bawarka podbiła nasze serca. Gdyby nie parametry (13,1 BLG, 6,1% alkoholu) moglibyśmy pokusić się o nadanie jej miana piwa imperialnego. To jednak zasługa pracy zespołu PINTA, który naszym zdaniem do omawianego trunku przyłożył się, jak Błaszczykowski do indywidualnych treningów przed Mundialem w Rosji. Postawa jak najbardziej zasługuje na uznanie (zarówno PINTY, jak i Kuby), ale czas na uzasadnienie.

Pod wspomnianą szeroko pojętą pszenicznością, drożdżowością i słodowością kryje się zdecydowanie więcej. Nie jest to żaden nasz wymysł, bowiem Bawarka jest naprawdę ponadprzeciętnie treściwym piwem, którego posmak czujemy jeszcze długo po jej przełknięciu.

W smaku i zapachu atakują nas oczywiście banany. Jest tu też konkretna porcja sfermentowanych owoców, czyli nuta bywająca w wyraźnych pszeniczniakach. Na granicy autosugestii lokalizujemy też troszeczkę miodu i wanilii. Nie są to jednak oczywiste nuty i prawdopodobnie każdy z Was odbierze je na swój sposób. W smaku po receptorach smakowych dość pewnie przechadza się też kwaskowatość. Jest to pszeniczniak pełną parą i to przez duże „P”. Zastosowane niemieckie słody również robią robotę i w efekcie notujemy tu pożądaną przez każdego kompletność.

Szczerze? Szukaliśmy takiego piwa naprawdę długo. Sięgaliśmy po różne trunki, nawet imperialne i nie dawały nam tego, co dała nam Bawarka. Piwo pije się z ogromną przyjemnością. Pijalność i orzeźwienie to drugie i trzecie imię, które bez wątpienia PINTA świadomie nadała swojej pozycji. Polecamy. Spośród dziesiątek pozycji reprezentujących ten styl mamy do czynienia z pewniakiem! Bardzo liczymy na utrzymanie poziomu w każdej kolejnej warce.
Czytaj dalej »

Od 14 do 28 czerwca w Auchan szeroka oferta piw regionalnych, rzemieślniczych, zagranicznych i nie tylko!

piwnynocnik.pl blog o piwie
Tradycyjnie już na łamach Piwnego Nocnika publikujemy dobre wieści ze świata kraftu! Usiądźcie więc wygodnie i jarajcie się wraz z nami! Od czwartku 14 czerwca (chociaż ptaszki ćwierkają, że już od dzisiaj) w sieci sklepów Auchan w specjalnie wydzielonej strefie kibica staną regały wypełnione po brzegi piwami kraftowymi. Nie zabraknie perełek, których na co dzień w marketach nie sposób szukać. Traficie też na doceniane piwa Browarów, które do tej pory serwowały swoje trunki przede wszystkim w sklepach specjalistycznych. Zanim jednak wskoczycie w buty i ruszycie po wyprawkę w sam raz pod rozpoczynający się Mundial w Rosji rzućcie okiem na zamieszczone przez nas screeny oferty. Gazetka promocyjna została podzielona na 8 kategorii. Są to: piwa jasne, pszeniczne, niskoalkoholowe, smakowe, piwa świata, rzemieślnicze, regionalne oraz zestawy piw. 

Pamiętając poprzednie festiwale piw organizowane przez sieć Auchan oraz analizując przedstawioną gazetkę, można mieć wrażenie, że prawdziwe perełki będą na nas czekały na miejscu, a trunki umieszczone poniżej to jedynie przedsmak tego co przygotowano. Auchan wydaje się w tym roku bardzo tajemniczy.

piwnynocnik.pl blog o piwie

piwnynocnik.pl blog o piwie

piwnynocnik.pl blog o piwie

Śmiemy stwierdzić, iż Auchan rozbija bank po raz kolejny, bo taka bogata oferta piw rzemieślniczych w jednym miejscu to jednak zawsze istny raj dla każdego z nas i jednocześnie okazja na zainteresowanie kraftem szerszego grona odbiorców. Zbliżający się Mundial jest dodatkowym powodem, by odpowiednio wyposażyć się w trunki na każdy dzień piłkarskiego święta. W końcu jak się bawić to na całego!

Dajcie znać, co udało się Wam upolować – jesteśmy na Instagramie, Twitterze i Facebooku. Wpadłeś na PiwnyNocnik.pl po raz pierwszy? Zostań z nami. Damy Ci znać o nowych ofertach i nie tylko, bo jak być może zdążyłeś zauważyć - piszemy dość sporo aktualności, czy recenzji. Do zobaczenia w Auchan ;-)

My wybierzemy się tam już dziś, by sprawdzić, czy ptaszki prawdę ćwierkają. Wieczorem damy Wam znać, co tak naprawdę czeka na nas na półkach sklepowych. Mamy nadzieje, że intuicja nas nie zawodzi i na miejscu będzie sporo więcej ciekawych pozycji niż te przedstawione w gazetce. Bądźcie z nami!

Czytaj dalej »

Pinta Miesiąca. Czerwiec 2018. Pora na kwas. Na Kwas My - Limoncello sour!

piwnynocnik.pl blog o piwie
Mówisz PINTA, myślisz kwas? Nie dziwi nas to. Browar słynie z konkretnych piw w tym stylu. Z racji tego, że mamy czerwiec twórcy przygotowali kolejne piwo w ramach akcji PINTA miesiąca, a będzie nim właśnie Kwas - dokładnie Kwas My, wyposażony w 6,3% alkoholu i ekstrakt na poziomie 16,5 Plato, inspirowany włoskim likierem cytrynowym Limoncello. Przyjrzyjmy się co my tu jeszcze mamy.

Spodziewajcie się słodko-kwaśnego wyraźnie cytrusowego trunku. Jak wyjaśnia Browar - do jasnego zakwaszonego piwa gotowanego z zestem z cytryn dodano świeżo wyciśnięty sok z 600 kilogramów cytryn! Tak przygotowaną bazę dosłodzono niefermentowalnym ksylitolem, czyli cukrem z brzozy. Celem tego miało być nadanie cechy likieru przy jednoczesnym skontrowaniu kwaśności.

Kwas My w czerwcu będzie można namierzyć na kranach lokali biorących udział w akcji PINTA Miesiąca.

Źródło: Browar Pinta
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia