niedziela, 31 grudnia 2017

Australijskie Pale Ale z Browaru Nepomucen. Chmiele i ta żywica

piwnynocnik.pl
Koniecznie przeczytajcie przygotowany przez nas konkretny materiał o Australia  Pale Ale z Browaru Nepomucen. Nie zakończymy na podaniu ilości alkoholu i poziomu ekstraktu. Temat przewodni? Australia. Najważniejsze pytanie - czy wraz z nazwą otrzymujemy tu cokolwiek związanego z Australią? Ciekawi? Bardzo dobrze.

Napis Australia dumnie figuruje na estetycznej etykiecie zaprojektowanej bez zbędnej przesady i grafik wyrzucających odbiorcę gdzieś w świat innych dziwnych stworzeń – na przykład australijskich zmutowanych kangurów. Opis na butelce też nie buduje wielkiego napięcia, ale wiadomo, że czasem za historią na etykiecie nie idzie smak. Nam się to podoba. Po co pisać o nucie mułu z Rowu Mariańskiego skoro „wyczuje” go (jasne…) jedynie jakiś forumowy ekspert.

Przejdźmy jednak do zawartości butelki, na którą składają się słody: Jęczmienne – Pale Ale Wiedeński, Monachijski, Pszeniczny oraz chmiele Vic Secret, a także Galaxy. Jeśli chodzi o drożdże to mamy tu: US-05.

Zanim przejdziemy dalej wspomnieć wypada, że tytułowa Australia kończy się na wyżej wymienionych chmielach pochodzących z omawianego kontynentu (Vic Secret to australijska odmiana ogólnodostępna dopiero od kilku lat. Galaxy również jest jedną z nowszych odmian z Australii).

Zmuszeni jesteśmy też wtrącić kilka słów o wyglądzie, który w tym przypadku niczym się nie wyróżnia, ale tym razem nie jest najistotniejszy. Smak i aromat przebija te wszystkie barwy i kożuszki z pianki, nad którym niektórzy bardzo się rozwodzą. Oczywiście - elementy te też należy doceniać, ale pod warunkiem, że w ich towarzystwie odnajduje się wyborny smak. Wtedy mówimy o produkcie kompletnym.

Twórcy nie odrobili lekcji (świadomie lub nie), bowiem Australia słynie z kilkuset gatunków eukaliptusa i akacji, które można byłoby wykorzystać przy produkcji omawianego piwa. Docenić jednak warto wpływ wykorzystanych chmieli na zapowiadany już wyżej smak i aromat. Nie chcemy przynudzać cytrusami i owocami, ale w tym jednym zdaniu musimy podkreślić, że mamy tu do czynienia z bardzo charakterystycznym i wyrazistym aromatem żywicy i to nie przez pierwsze kilka zanurzeń w szkle, a przez całą degustację. Z kolei goryczka mieści się na przyjemnym dla kubków smakowych poziomie i co najważniejsze – smak i aromat zapadają w pamięć na dłużej. Nie pomylicie ich prędko ze smakiem i aromatem innego piwa – sami przyznajcie, że na myśl o części wypitych kilka miesięcy kraftów nie przychodzi Wam do głowy nic charakterystycznego. Australia Pale Ale z Browaru Nepomucen zapada w pamięć na dłużej. To ogromna zaleta – być charakterystycznym. PiwnyNocnik.pl też nie zamierza należeć do jednych z wielu identycznych stron. Zostańcie więc z nami. Będzie o czym poczytać.
Czytaj dalej »

Oktawio 24 Quadrupel idealny do dumania. Czyżby sztos z Browaru Jana?

piwnynocnik.pl
Ostatnio w ramach wizyty w jednym z nowo otwartych lokali w Sosnowcu (Cesarska) mieliśmy okazję przetestować Oktawio 24, które akurat wylądowało na kranie. Trunek oznaczony na kredowej tablicy słowem sztos za bodajże 16 zł za 300 ml. Część z Was wie, że Oktawio 24 wyróżniony został na konkursie piw rzemieślniczych 2017 roku i uznany za najlepsze w swojej kategorii - Belgijskie ALE. Oktawio 24 Quadrupel bez dwóch zdań reprezentuje styl ciemnych mocnych piw belgijskich (Belgia Dark Strong Ale).

Wracając do samego trunku przyznać musimy, że jest to piwo na dłuższe posiedzenie. Nie można połączyć Oktawio 24 z szybkim piciem. W przypadku tego piwa odnieśliśmy wrażenie, że jest idealne do dumania i rozwodzenia się nad każdym spożytym łykiem. Konsumowanie tego piwa to złe słowo. Lepszym jest zdecydowanie delektowanie się. Nie jest to przesada, bo dzieje się w nim naprawdę dużo. Oczywiście tak jak obiecaliśmy na Piwnym Nocniku nie ma miejsca na schematyczne opisy piwa od myślników. To miejsce na wylanie całości piwa do ścieków skąd następnie trafi do oczyszczalni albo wyróżnienie jego cech najbardziej charakterystycznych. Oktawio 24 to rodzynki, suszone śliwki, wiśnie w pełnej okazałości. Kubki smakowe nie są atakowane z agresją. Te smaki naprawdę roznoszą się po całym podniebieniu i tak płynie łyk za łykiem na spokojnie, bo nawet przez moment nie przychodzi na myśl wypicie tych 300 ml w stylu zawodnika, który właśnie dostał butelkę mineralnej po przebiegnięciu maratonu. Nie zdziwi Was fakt, że 9,5% jest ukryte gdzieś głęboko?

 Browar Jana
Octavio Quadrupel
Słody: Pale ale, buiscuit, special b, pszeniczny
Chmiele: admiral goldings
Drożdże: 3522 belgian
Alkohol: 9,5%
Ekstrakt: 20,5%
IBU: 40

Czytaj dalej »

sobota, 30 grudnia 2017

Atomowy Morświn w wersji imperialnej od Golema

piwnynocnik.pl
Oj Morświn poleciałeś tym piwem po naszych kubkach smakowych. Przetestowaliśmy Cię raz i na pewno przetestujemy jeszcze niejednokrotnie. Jesteś tak pijalny, że nie sposób powstrzymać się od wzięcia kolejnego łyczka. Zgodnie z obietnicą nie będziemy powielać schematów i męczyć Was opisem jakich tysiące, ale aromat musimy uznać za wyborny. W szkle piwo to prezentuje się świetnie. Barwa też zachęca do skosztowania. Jeśli gdzieś w sklepie uda Wam się trafić na to piwo to nie zastanawiajcie się tylko bierzcie. Nie wylejecie do Piwnego Nocnika na pewno. Cena jest dość przyzwoita – za 8 zł macie zapewnione naprawdę sporo frajdy.

Browar Golem już niejednokrotnie zaskoczył nas pozytywnie. Żałujemy, że zrezygnowali z produkcji piwa, do którego dodali nutkę rozmarynu (Grin Sove). Połączenie odważne, ale przecież do odważnych świat należy. O oryginalnych połączeniach i o Golemie (ale nie tylko) przyjdzie na Piwnym Nocniku jeszcze niejednokrotnie opowiedzieć, ale to już temat na dłuższą historię. Poczekaj jeszcze chwilę.

Nazwa: IMPERIALNY ATOMOWY MORŚWIN

Styl: Kveik Double IPA
Ekstrakt: 18 Plato
Alkohol: 7,3%
Słody: pilzneński, płatki owsiane, bursztynowy
Chmiele: Taurus, Eureka, Citra, Ekuanot
Drożdże: Fermentum Mobile FM53 – Voss Kveik
Czytaj dalej »

czwartek, 28 grudnia 2017

Kawa czy piwo. Coffee Stout z Browaru Kormoran

piwnynocnik.pl
 Coffee Stouty… Niby wszędzie dostępne, ale nie w każdym przypadku coffe z etykiety jest wyczuwalne w smaku tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Osobiście do Piwnego Nocnika wylaliśmy kilka coffe stoutów z uwagi na fakt, iż miałem inne oczekiwania. Nie były to piwa złe ,ale nie dały mi takiej dawki kawy jaką sobie wymarzyłem (o tym wkrótce). Powiecie „kawy Se zrób i dolej lagerka z przepisu na Waszej stronie”. Nie… choć może dla Was taki eksperyment wykonamy w 2018 roku.

Wracając do tematu kawy w piwie... ostatnio spróbowaliśmy Coffee Stouta z Kormorana. Tradycyjnie na etykiecie opis wzbudza zainteresowanie. Nie ma mowy o ziarenkach, o skorupkach, łupinkach z kawy. Jest za to historia i… smak. Smak kawy w pełnej okazałości. Pijesz jakby zmielone dopiero ziarna kawy zaparzone w butelce i momentalnie schłodzone. Wreszcie jest. Wreszcie jest Coffee Stout nie tylko z nazwy. Na pewno nie jedyny na rynku, ale z pewnością jeden z tych, które naprawdę mają poziom kawy na bardzo wysokim poziomie. Zaraz stwierdzisz, że Tobie wystarczy delikatna nuta. W porządku. My szukaliśmy czegoś innego. Żywej kawy zamkniętej w brązowej butelce. Jeśli szukasz takich wrażeń i Ty. Sięgnij po Coffee Stouta od Kormorana.

Odnosząc się jeszcze do brązowej butelki. Dopracowana ze żłobieniami zasługuje na wyróżnienie. Historia na etykiecie, kapsel opracowany specjalnie dla Kormorana. Takie detale też stanowią o jakości. Pod warunkiem, że ta jakość wyczuwalna jest też w zawartości butelki.

Browar Kormoran
Coffee Stout
Składniki: woda, słód jęczmienny jasny i ciemny, słód żytni, płatki owsiane, słód pszeniczny, kawa, chmiel, drożdże.
Metoda warzenia: tradycyjna, górna fermentacja
Pasteryzacja: Tak
Gatunek piwa: coffee stout
Zawartość alkoholu: 4,8% obj.
Ekstrakt: 14,5% wag.
Czytaj dalej »

środa, 27 grudnia 2017

W Sylwestra niech nie wystrzelą butelki

piwnynocnik.pl
Nie fajerwerki a eksplodujące butelki piw ostatnio zdarzają się coraz częściej. Nawet nagazowany radziecki szampan za piątkę nie wybucha inaczej niż po prostu wypychając korek. Nieco inaczej jest z niektórymi piwami. Wina browaru? Transportu? Butelek? Transport wykreślamy na samym początku, bo nie ma prawa zdarzyć się coś takiego tylko dlatego, że niosłeś piwo w foliowej reklamówce z logo swojego ulubionego sklepu. Źle przygotowane piwo? Bardziej. Żaden browar nie przyzna się do tego nawet z biciem, bowiem byłby to dla niego śmiertelny strzał między oczy. Podobnie było zresztą kiedy znalazłem w butelce jednego z piw larwy. Browar umył ręce, ale o tym w osobnym artykule - jak już zbierzemy na Piwnym Nocniku trochę większą ekipę.

Mieliście podobne przypadki? Piszcie.
Czytaj dalej »

środa, 20 grudnia 2017

Zestawy świąteczne wybrali, sześciopak puszeczek nadal popularny

piwnynocnik.pl

Świąteczne zestawy miały w tym roku wzięcie. W marketach w wózkach lądowały zarówno pakiety z Fortuny ze szkłem, Doctor Brew, Olbrachta, Browaru Jana, Kraft Werk (nie sposób wymienić je wszystkie). Ceny nie należały do najgorszych choć w zestawie obok promowanego hitu czasem zdarzał się jakiś mniej wartościowy trunek, w wyniku czego otrzymaliśmy zestaw nie do końca taki jaki zbudowalibyśmy sobie sami. Zapewne wielu z Was kilka takich zestawików jednak kupiło. Być może część rozdaliście, a część zatrzymaliście dla siebie (kolekcja szkła nigdy za duża, ale o tym innym razem).

Niektórzy co zapewne mogliście zaobserwować dostrzegli jednak sześć puszeczek w promocyjnej cenie i postanowili postawić na tą „bezpieczniejszą” opcję i sprezentować wujkowi czy dziadkowi, dla których piwo musi być… zimne. No cóż nie każdy krafta doceni i wiecie o tym doskonale. Stawiając na stół swoją perełkę oczekiwaliście czasem innej reakcji niż … „pjewo z sokiem, chłopok co Ty pijesz”. To się zmieni. Niedługo. Piwna rewolucja dopiero się rozpoczyna.


Czytaj dalej »

wtorek, 12 grudnia 2017

Rhino z Widawy & Kopyr Company. 300 ml ale czego?

piwnynocnik.plRhino jakie jest część z Was już wie. Być może z opisów znalezionych w Internecie (oby nie), być może sami testowaliście. Rozmawialiśmy ze znajomymi, którzy również mieli okazję pić to piwo i na podstawie już naszych wspólnych odczuć stwierdziliśmy, że – „tyłka nie urywa”. Być może pięknie układa się w szkle, piana rozniosła się bardzo wysoko i wolno opadała, być może etykieta jest fajnie zaprojektowana, być może czcionka przyciąga wzrok, ale skupmy się na tym czy warto dać te złotówki za 300 ml Rhino.

Piwny Nocnik? Nie. Nie wylejemy Rhino, bo byłoby to po prostu głupotą. Ale nie ma rewelacji. Po prostu. Czuć tę wędzonkę, o której czytamy na etykiecie, ale oprócz niej brakuje argumentów, by uznać to piwo za kompletne. Spokojnie pójdziecie do pierwszego lepszego marketu i znajdziecie coś zdecydowanie lepszego. No chyba, że sami chcecie się przekonać, że „tyłka nie urywa”. Nie ma problemu. Niewykluczone też, że ktoś z Was może dać Rhino dziesiątkę. I chwała Wam za to jeśli to Wasze odczucia. Odezwijcie się w takim przypadku w komentarzu albo na Facebooku.

Z przyjemnością opublikujemy Wasze opinie.

Browar Widawa
Rhino
Smoked American Pale Ale
Alk.: 4,5 % 
Ekstrakt: 11.6 % 
Czytaj dalej »

niedziela, 10 grudnia 2017

Zaczynasz przygodę z kraftami? Nie wyczułeś w sztosie kabli z trafostacji? Nie zrażaj się.

Kupiłeś jakiś sztos zachęcony pozytywnymi ocenami i przystępną ceną. Wieczorem otworzyłeś, przelałeś do szkła i po pierwszym łyku skrzywiłeś się jakbyś wypił płyn do naczyń w dodatku zmieszany z szarym mydłem? Nie zrażaj się, prawdopodobnie Twoje kubki smakowe nie były jeszcze przygotowane na takie smaki. Początek przygody z kraftowymi piwami jest naprawdę ciekawy i na dalszym etapie jest co wspominać.
piwnynocnik.pl
Po kilku miesiącach wracasz do tego samego piwa i zastanawiasz się jak zareagujesz tym razem. Otwierasz butelkę, nalewasz do szkła, wypijasz pierwszy łyk, drugi, trzeci i zdziwiony zastanawiasz się co wydarzyło się przez te kilka miesięcy. Browar zrobił lepsze piwo czy Ty po skosztowaniu w międzyczasie różnych styli i kilkunastu bądź kilkudziesięciu różnych piw zacząłeś odkrywać w kraftach to co najlepsze. Zdecydowanie to drugie, choć przygotuj się też na rozczarowania. Kupione piwo z inną datą produkcji może nie przypominać w smaku tego, które zapamiętałeś jako świetne. Bawiąc się kraftami wielokrotnie będziesz zaskoczony, tak jak zaskoczony byłem ja i wielu innych. Nie bój się robić wolniejszych postępów, nie przejmuj się pseudoekspertami, którzy zasypują sieć schematycznymi opisami i powielają odczucia innych nie czując nawet połowy z wymienionych aromatów („no coś Ty nie czułeś ziemi i kabli z trafostacji, nie masz wiedzy”). Rób swoje, baw się tym, testuj, wybieraj swoje ulubione pozycje, a te którym dałeś drugą szansę i jej nie wykorzystały wylej do Piwnego Nocnika. Napisz – podzielimy się spostrzeżeniami z resztą piwnej ekipy.
Czytaj dalej »

sobota, 9 grudnia 2017

Trzech Kumpli PanIPAni z cytrynowymi aromatami

piwnynocnik.pl
PanIPAni to propozycja od Browaru Trzech Kumpli w kategorii Wheat IPA, która jakiś czas temu trafiła w nasze ręce podczas eskapady do sklepowego piwnego raju. Mamy tu zarówno pszenicę jak i amerykańskie chmiele. Tzw. hybryda dwóch piwnych światów. Co faktycznie czeka nas po otwarciu butelki? Pomijając już zachwyt nad aromatami stwierdzamy krótko – przede wszystkim świeżo wyciskana cytryna tłamszona nieco przez obecną we wnętrzu pszenicę. Piwo lekkie, choć jak widzicie na zdjęciu przyjemnie dla oka mętne – w sam raz na lato tej zimy. Nie ukrywamy jednak, że jeśli chodzi o Trzech Kumpli to lepiej wszedł nam ich Misty z cudownym grejpfrutem na pierwszym planie. O tym opowiemy sobie jednak w oddzielnym materiale. Wracając do PanaIPAni co tu dużo mówić – nie wyróżnia się jakoś bardzo spośród innych produktów tego typu na rynku. Jest jednak dość dobrze promowany w sieci – mamy nadzieję, że nie na zasadzie „łap i daj dyszkę”. Tak czy inaczej nie należy też do trunków, które uznać wypadałoby za nieudane. Chłopaki starają się jak mogą i zapewne jeszcze trafią na Piwny Nocnik w charakterze ocenianych. 

Browar Trzech Kumpli
PanIPAni Wheat IPA
Alk.: 6 % 
Ekstrakt: 16.5 % 
IBU: 45 
Chmiele: Perle, Amarillo, Citra, MosaicPierwsze warzenie: Luty 2015
Czytaj dalej »

piątek, 8 grudnia 2017

Najlepszy czas na rozpoczęcie leżakowania porterów

piwnynocnik.pl
Zima to świetny czas, by kupić kilka porterów i je wypić… Warto jednak kilka z nich odłożyć w bezpieczne miejsce i wrócić do nich po kilku latach. Wiadomo - żeby z eksperymentu czerpać pełnymi garściami warto przy otwieraniu kilkuletniego portera sięgnąć też po świeżą wersję i dokonać porównania. Idealnymi do leżakowania mogą być portery bałtyckie, RISy, barley wine. Nie chcecie przeinwestować? Postawcie na Grand Imperial Porter czy odsłonę od Żywca i Okocima. Naszym leżakowanym produktom zaraz poleci drugi rok. Wcześniej zrobiliśmy niejeden błąd otwierając je po maksymalnie roku. Nie masz motywacji? Zakupionym w grudniu porterom idealnie liczy się kolejne miesiące na karku. Jakoś łatwiej się teraz zebrać także Panowie i Panie do dzieła.

No dobrze bez owijania w Piwny Nocnik. Najlepiej do leżakowania wybrać portery o zawartości alkoholu od 8%. Portery bałtyckie i imperialne będą więc idealne.

Jasne żyją krócej

Pewnym jest, że jasne piwa szybko się starzeją. Tracimy wtedy aromat i smak. Ważna jest świeżość. Niejednokrotnie spotkaliście się z narzekaniami, że ktoś kupił piwo z gwarancją 2-3 tygodniową. Ale czy jest to reguła? Czy różnice zawsze są skandalicznie duże? W jednym z testów przyjdzie nam się o tym przekonać. Tymczasem skupmy się na naszych czarnych porterach.

Temperatura i miejsce ma znaczenie. Chroń przed dzikami i słońcem.

Wiadomo temperatura ma znaczenie. Niezbyt dobrym pomysłem jest wsadzenie butelki do szuflady przy oknie skierowanym na południe. Najlepiej znaleźć miejsce, gdzie temperatura wahać będzie się w granicach około 10 stopni Celsjusza. Jeśli jednak nie macie takiej możliwości nie zrażajcie się. Kupcie kilka butelek owińcie folią aluminiową i odstawcie w najmniej narażone na skoki temperatur i światło miejsce albo jedźcie do lasu i zakopcie pod sosną numer pięćset osiemdziesiąt osiem i wróćcie za parę lat z nadzieją, że jakiś dzik czy żubr nie wyżłopali Waszych skarbów.

Trzymaj pion

Piwo to nie wino. Serio? Nie lubi poziomu. W przypadku położenia porterów w poziomie osad osiądzie się na bocznej ściance i zlejecie go do szkła. Inna sprawa jeśli mamy do czynienia z jasnymi piwami gdzie osad potrafi namieszać i ma znaczenie (choć nie dla wszystkich). No i kapsel nie skoroduje jak progi w Fordzie Ka.

Co po kilku latach?

Kilkuletni porter na pewno należeć będzie do łagodniejszych. Wyczujecie jednak zupełnie głębsze aromaty niż po otwarciu świeżej butelki. Smak zmienia się – czasem nie do poznania. Efekt eksperymentu może Was naprawdę zaskoczyć. Jedynym minusem jest konieczność uzbrojenia się w cierpliwość. Leżakujcie jednak do woli. Kupcie 5 butelek i otwierajcie co rok, dwa, pięć. Porównujcie ze świeżymi butelkami i cieszcie się z efektu eksperymentu. Warto.

Czytaj dalej »

wtorek, 5 grudnia 2017

Mam lagera i co dalej? Wylej albo podgrzej

piwnynocnik.plWylej do nocnika powiecie. Niekoniecznie. Trzymaj dla gości, bo sztosików szkoda. Jak kto woli. Prawda jest taka, że lagery, które macie w posiadaniu, a nie macie na nie ochoty możecie przekształcić w piwo grzane, które w zimowy wieczór (nie, nie taki +9 stopni Celsjusza) wejdzie w sam raz nawet jeśli nadal jest lagerem. Przepis pewnie znacie. Jeśli nie to łapcie i zdrówko.
  • Potężny kufel
  • 500 ml lagera
  • Plasterek cytryny
  • Plasterek pomarańczy
  • 5 goździków
  • Szczypta cynamonu
  • Łyżka konfitura malinowej
Podgrzejcie lagera na małym ogniu. Po podgrzaniu dodajcie łyżkę konfitury malinowej, kilka goździków, szczyptę cynamonu i po plasterku cytryny i pomarańczy. Możecie też wkroić imbir, żeby nieco przepaliło. Piwny Nocnik czuje się nieco rozczarowany, ale jeszcze się doczeka.
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia