środa, 7 lutego 2018

Książęce IPA zdemaskowana. Cała prawda o rozczarowaniu Janusza

Piwnynocnik.pl blog piwny
Dziś znów Was zaskoczymy i w ramach recenzji wcielimy się w Janusza, który po wizytach w czterech sklepach wreszcie namierzył premierowe piwo Książęce IPA, będące ostatnio chętnie komentowanym w sieci zjawiskiem. Nasz bohater po spacerze z reklamówką w dłoni powraca do domu i postanawia zdegustować ten tajemniczy trunek. Co się stało i dlaczego postanowił napoić nim nasz Piwny Nocnik? Sprawdźcie sami…

Ulubionym piwem naszego Janusza jest złoty, zimny, orzeźwiający napój, czyli niemal każdy dostępny w sklepach lager. Książęce IPA to jednak jeden z głównych tematów piwnych poruszanych w sieci w ciągu ostatnich dni. Trudno więc się dziwić, że także Janusz postanowił oderwać się na chwilę od standardów i sprezentować sobie premierowe piwo! Nasz bohater wkracza więc do domu i wyciąga schłodzone mrozem piwo odziane w niebieską etykietę. Przy okazji szybko wyjaśnia żonie, że nie jest to zwykły alkohol, a India Pale Ale, o którym wszędzie ostatnio piszą. W dodatku ma w składzie aż sześć odmian chmielu więc musi być dobre! W ten autorski sposób zamierzał zamienić nerwowe spojrzenie swojej żony w promienny uśmiech. W rezultacie zapewnił sobie jednak jej towarzystwo podczas degustacji.

Janusz zastanawia się gdzie te kolory, które widział na zdjęciach w Internecie. Trunek przypomina bowiem jego ulubiony styl – jest jasny, słomkowy i przejrzysty. Piana jest początkowo dość wysoka, ale opada stosunkowo szybko. Przejdźmy jednak do najważniejszego:
Żono to piwo pachnie Tobą. Jest takie perfumowane Twoimi psikadłami, co ci kupiłem na urodziny – rzekł Janusz. Są tu też cytryny, grejpfruty i trochę ananasa. Nasz piwosz połknął kilka łyków na raz, stwierdzając, że w smaku rządzi kwaskowatość i nic, co mógłby wyróżnić zestawiając piwo na tle tych pitych na co dzień.
Co z tymi sześcioma chmielami? Nic nadzwyczajnego – nie czuć tego bogactwa z etykiety. O goryczce też nie można się rozpisywać…Szklankę wyrywa żona!
Weryfikując słowa Janusza stwierdza szybko – piwo pachnie ładnie, rzeczywiście jakieś cytrusy i kwiaty są tu wyczuwalne. Jest jednak bardzo wodniste i przeszkadza ten niezbyt przyjemny posmak pozostający w ustach - do szlachetnych doznań mu naprawdę daleko…
W efekcie małżonkowie stwierdzili, że więcej charakteru ma zwykły lager, a w Książecym IPA aromat wygrywa ze smakiem. Nic nie można dodać i nic ująć - strzał prosto w cel…

Janusz zostawia niedopite piwo nie zamierzając ukrywać wściekłości z utraconych 4,99 zł, za które mógłby mieć dwie puszki. Wylać to trzeba! Jak tego Barbakana, co wylali na PiwnymNocniku.pl – wrzeszczy Janusz. Żona daje mu jednak jeszcze jedną szansę, której nie udaje się wykorzystać - Janek ono po kilku minutach jest całkiem wygazowane, nie pachnie, a w smaku jest już takie, jak te co za 2 złote przynosisz… (Książęce zdjęło maskę).

Uzasadniamy klasyczniej, czyli Książece IPA nie dla fanów piwnego kraftu i nie dla Januszy...

Tak powoli kończy się nasza dzisiejsza historia, której „bohaterem” jest piwo Książęce IPA. Stworzony trunek miał naszym zdaniem trafić w gusta każdego, ale wydaje się, że autorzy zbyt ostrożnie podeszli do własnego projektu. W rezultacie piwo nie jest atrakcyjne – i to nie tylko dla doświadczonych fanów polskiego kraftu, ale i dla klasycznej grupy odbiorców…Problem polega na tym, że już nawet minimalnie doświadczony miłośnik innych piwnych styli wyczuje w tym produkcie brak charakteru i mnóstwo słabszych stron w porównaniu do pierwszego lepszego India Pale Ale. Książęce IPA mimo stosunkowo niskiej ceny usytuować trzeba poniżej poziomu „przeciętnego” - i to oceniając piwo z perspektywy Janusza. Z perspektywy wkręconego w świat kraftów piwosza, poziom ten należy ocenić na bardzo bliski poziomowi gruntu

Jeszcze początkowo aromat dawał nadzieję na coś dobrego i zachęcał do skosztowania. Mieliśmy tu owoce cytrusowe, nuty kwiatowe i odrobinę ananasa. Piana była wysoka i obfita – szybko jednak opadła. Barwę określamy jako jasną, słomkową, przejrzystą. Lekka kwaskowatość i specyficzny posmak pozostający w ustach to już elementy towarzyszące podczas picia każdego z łyków. W smaku nie dostrzegamy goryczki i owoców. Piwo jest po prostu wodniste. Oczami Janusza jest to dziwny perfumowany lager – w zapachu przypominający mu żonę. W dodatku piwo dość szybko się wygazowuje. Traci wtedy również swój stosunkowo przyjemny aromat. W rezultacie Książęce IPA zdejmuje maskę, stając się produktem bliskim lagerowi i to niekoniecznie z najwyższej półki.

Naszym zdaniem propozycja od Browaru Książęce nie zachęci Janusza do picia kolejnych butelek. Zbyt mało jest tu wyraźnych cech. Nie ma tu zbyt wielu wspólnych elementów z dobrym stylem IPA. Janusz sięgnie więc jutro nie po Książęce IPA, a po klasyczny produkt typu lager. Miłośnik polskiego kraftu zdecyduje się z kolei na sprawdzone propozycje od browarów słynących z jakości swoich piw. W rezultacie jesteśmy niestety zmuszeni zgodzić się z naszym małżeństwem i napoić Piwny Nocnik.
Piwnynocnik.pl blog o piwie


Czytaj też: 

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia