środa, 14 lutego 2018

Relacja ze spotkania z przyjaznym i łagodnym Misiem Wojtkiem od Wrężela

Piwnynocnik.pl blog o piwie
Miś Wojtek od Browaru Wrężel to piwo, które przywołuje pozytywne skojarzenia przynajmniej z dwóch powodów. Za pierwszy z nich odpowiada tytułowy bohater, który został adoptowany przez żołnierzy dowodzonych przez gen. Władysława Andersa i uczestniczył w bitwie o Monte Cassino. Drugi powód jaki przychodzi na myśl to już atrakcyjność samego piwa, które oszałamia m.in. za sprawą mięty syryjskiej.

Piwo w stylu Summer Ale piliśmy już dość dawno temu, ale zawsze chętnie do niego wracamy. Ostatnio w ramach zakupów postanowiliśmy ponownie sięgnąć po Misia Wojtka i znów na spokojnie przysiąść do degustacji. Otwieramy więc to pachnące orzeźwiającą miętą piwo. Niektórzy z Was zapytają – dlaczego jest to mięta syryjska, a nie chociażby pieprzowa czy polska polna, którą znajdziemy nawet w mieście podczas spaceru po parku? Nie jesteście jedyni. Gdy Miś Wojtek od Wrężela pojawiał się na rynku temat ten budził kontrowersję wśród części odbiorców. Oczywiście szybko wyjaśniło się, że syryjska odmiana to nawiązanie do całej historii niedźwiadka. Czas na pierwszy łyk i teleportację gdzieś w okolicę Iranu…

Próbujemy i stwierdzamy - mięta jest obłędna i niesamowicie orzeźwia. Nie obawiajcie się, że jej nie wyczujecie, tak jak to czasem bywa w przypadku niektórych dodatków, o których czytacie na etykietach butelek, a nie dostrzegacie ich w piwie. W Misiu Wojtku zapach tego zioła jest bardzo dobrze wyczuwalny. Chciałoby się rzec - nawet przy zatkanym nosie.

Skoro już debiutujemy w szeregach 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii przyjrzyjmy się Wojtkowi, który dołączając do niej nie potrafił nawet samodzielnie spożywać pokarmów. Właśnie w takim wieku polscy żołnierze odkupili go od perskiego chłopca napotkanego podczas wędrówki do Palestyny. Opiekun oddał Wojtka za oficerski nóż, czekoladę, konserwę wołową i garść wyciągniętych z kieszeni pieniędzy. Co działo się dalej?

Żołnierze musieli znaleźć sposób, by Wojtka karmić. Postawili więc na zmieszane z wodą skondensowane mleko przelane do butelki po wódce. Ktoś wpadł na pomysł, by ją nieco podrasować skręconą szmatą, która miała imitować smoczek. Z zapisów historycznych wynika, że był to strzał w dziesiątkę, bowiem Wojtek już na zawsze upodobał sobie napoje z takiej właśnie butelki.

Sięgnijmy więc do naszego szkła (pomińmy może urozmaicenia w stylu skręconej szmaty) i ponownie zanurzmy się w bursztynowy trunek od załogi Wrężela. Czujemy tą wszechogarniającą, obłędną miętę. Co ważne – nie tylko w aromacie, ale też w smaku. Poezja! Szkoda, że mamy aktualnie zimę, bo przy upalnym dniu odlecielibyśmy chyba w kosmos. Dostrzegamy coś jeszcze! To cytrusy, spośród których wyróżnia się przede wszystkim limonka przed osiągnięciem idealnego stopnia dojrzałości. Dawkujmy sobie jednak emocje i wróćmy na chwilę do obozu kompanii.

Na uwagę zasługuje fakt, że miś oficjalnie został wciągnięty do 22 Kompanii. Przeszedł z nią cały szlak bojowy z Iranu przez Irak, Syrię, Palestynę, Egipt i Włochy. Po demobilizacji trafił z załogą do Wielkiej Brytanii. My przejdziemy z nim może nie przez cały szlak, ale przynajmniej przez całą degustację. Nie jest to jednak spektakularny wyczyn, bo piwo jest naprawdę świetne. Uwielbiamy takie klimaty.

Zwierzak uwielbiał z kolei owoce, słodkie syropy, miód, ale też piwo... Nie wiemy jednak w jakim stylu gustował – w obecnych czasach na pewno miałby większy wybór. Wojtek nie samym piwem żył. Jadał razem z żołnierzami to, co akurat polecał „szef kuchni”. Nie było chyba tak źle, bo zwierzak szybko osiągnął wymiary, które zmusiły go do przeniesienia się do własnej sypialni. Nie lubił samotności… Często w nocy zakradał się do żołnierzy śpiących w namiocie starając się do nich przytulić. Zdjęcia dostępne w sieci wyraźne pokazują łagodność Misia Wojtka i pełne zaufanie do ludzi. Jego widok w towarzystwie armii budził spore zainteresowanie ludności cywilnej – szczególnie gdy brał udział w zapasach, które zawsze wygrywał. W ramach nagrody lizał twarz przegranego żołnierza. My nagrodzimy się kolejną porcją piwa…

Charakter trunku wyraźne wędruje w kierunku wytrawnym. Mięta jest niemal na każdym etapie degustacji. Uwaga! Jej inwazja nie jest jednak wadą, a świetnym pierwszym planem, który z drugoplanową delikatną goryczką i cytrusami odgrywa chyba rolę życia.

Rola Misia Wojtka, który osiągnął stopień kaprala polegała z kolei na noszeniu ciężkich skrzyń z amunicją. Stąd też symbolem 22 Kompanii stał się niedźwiedź z pociskiem w łapach, który znalazł się na proporczykach, samochodach, mundurach żołnierzy, ale również na butelce omawianego przez nas piwa ekipy Wrężel. Swoją drogą – szybko nam poszło… W szkle zostało już tylko kilka łyczków.

Wspomnijmy więc jeszcze okres po wojnie, kiedy to 22 Kompania została przetransportowana do Glasgow w Szkocji. Oczywiście nie zapomniano o Misiu Wojtku, który stał się dostrzegalnym przez media tematem. Po demobilizacji jednostki, zwierzak trafił do ogrodu zoologicznego w Edynburgu. Żołnierze odwiedzali go wielokrotnie i bez obaw przekraczali ogrodzenie wchodząc na jego wybieg. Wojtek spędził w tym miejscu 16 lat. Zmarł 2 grudnia 1963 roku w wieku 22 lat.
piwnynocnik.pl blog piwny
Miś doczekał się wielu pomników. Jeden z nich zupełnie przez przypadek zlokalizowaliśmy w Krakowie w Parku im. Henryka Jordana niedaleko Błoni – zanim dotarliśmy do tabliczki nie mieliśmy wątpliwości – to na pewno musi być Miś Wojtek. Nie ukrywamy, że był to miły akcent naszej wycieczki.

W ramach podsumowania recenzji i samej historii wyjaśniamy, że świadomie dokonujemy pominięcia tematów związanych z próbą ściągnięcia misia do Polski i mniej przyjemnych zagadnień dotyczących nieudanych prób wpłynięcia na rozbudowę wybiegu do większych rozmiarów i pogarszającym się stanem psychicznym zwierzaka. Zakończmy tę historię przyjemnym akcentem, czyli dokładnie tak jak oceniamy dzisiejszą degustację -miętowo, cytrusowo, orzeźwiająco i wytrawnie. Jeśli nie próbowaliście, a będziecie mieć okazję, to nie zastanawiajcie się – bierzcie w ciemno. Wpadnijcie też będąc w Krakowie w okolice ulic: Reymonta, Reymana i 3 Maja, wspominając zarówno historię, jak i degustację Misia Wojtka. Zdrówko!

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia