poniedziałek, 5 marca 2018

Czas na Piwne Podziemie i dwa trunki w stylu North East IPA. Czy Double Ego pokona Permanent Vacation?

piwnynocnik.pl blog o piwie
Czas zejść do Piwnego Podziemia i zrecenzować dwa piwa, które nie tak dawno miały swoją premierę. Mowa o Permanent Vacation (North East IPA) oraz wypuszczonym na rynek niemal w tym samym czasie Double EGO (North East Double IPA). Jak wersja podstawowa wypada na tle podwójnej i czy z setek innych piw warto wybrać akurat te pozycje? Sprawdźmy!

Zaczynamy od Permanent Vacation. Szybki rzut okiem na etykietę i za sprawą atrakcyjnej oprawy graficznej jesteśmy już jedną nogą poza Polską. Chętnie odlecimy gdzieś dalej za sprawą samego piwa, które właśnie trafiło do naszych szkieł i próbuje zachwycić żółtą barwą, wysoką pianą. Co teraz?

W aromacie wyczuwamy przede wszystkim cytrusy. W momencie gdy piwo złapało dodatkowe stopnie Celsjusza uwolnił się świetny zapach brzoskwini i mango. Zakrywamy dłonią szkło i delikatnie mieszamy, w wyniku czego do akcji wkracza jeszcze żywica. Bez tego zabiegu jest gdzieś ukryta i po prostu czeka na takich mieszaczy jak my. Jeśli chodzi o chmiel, to ten jest oczywiście do wyłapania. Nie jest to jednak zawartość, która pozwalałaby uznać go za aktora pierwszoplanowego.

piwnynocnik.pl blog o piwie
Kierując swoją uwagę na smak odnosimy wrażenie, że nasze receptory nie zostały w pełni dopieszczone. Jest jakby odrobinę zbyt lekko - żeby nie stwierdzić, że zbyt wodniście. Permanent Vacation zapewnia nam co prawda solidne orzeźwienie, ale bez wątpienia piliśmy lepsze pozycje. Może dlatego szybko sięgamy po drugie z piw, licząc na podwójne wrażenia?

Analizując etykietę Double EGO dostrzegamy zwiększoną zawartość alkoholu (o 1,9 %) oraz ekstraktu (o 3,5 %). Czy będzie lepiej? Szybko chcemy się o tym przekonać, dlatego pstrykamy fotkę i przechodzimy do rzeczy. Alkohol ukryty jest świetnie. Nie czujemy mocy zadeklarowanej na butelce. Dostrzegamy jednak gęstość i treściwość, których brakowało nam w Permanent Vacation.

W aromacie pojawiają się z kolei owoce tropikalne. Żywica też dorzuca swoje trzy grosze, ale całość pachnie inaczej niż wersja podstawowa. W smaku wyczuwamy dość wyraźną słodycz. Owoce takie jak mango i brzoskwinia skutecznie dają o sobie znać. O goryczce zapomnijcie. Nie odgrywa w tym trunku żadnej kluczowej roli, ale przecież od tego mamy inne piwne style. Double EGO to piwo solidne i zdecydowanie lepsze niż Permanent Vacation. Nie ma tu jednak efektu wow i zastanawiamy się, czy wersja Double nie przegrałaby pojedynku z podstawowymi wersjami wypuszczanymi przez inne Browary…
piwnynocnik.pl blog o piwie

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia