wtorek, 6 marca 2018

Czy Baribala da się oswoić? Nasze spotkanie z ognistym niedźwiadkiem od Browaru Deer Bear

piwnynocnik.pl blog o piwie
Baribal z Browaru Deer Bear to budzące kontrowersje piwo w stylu Imperial Cinnamon Wafle Chilli Maple Stout, które skutecznie przeraża niektórych degustujących potężną ostrością wygenerowaną przez papryczki habanero. Z racji tego, że ostre smaki to zdecydowanie nasze klimaty nie wahaliśmy się, gdy na półce sklepowej trafiliśmy właśnie na ten trunek. Czy jest ostro? Już teraz możemy zdradzić, że tak. Na szczęście (co jest niezwykle ważnym komunikatem) nie ma to wpływu na przykrycie całej reszty atutów piwa, których jest naprawdę wiele.

Oczywiście mamy świadomość, że ostrość może być przez każdego odbierana inaczej. Dla niektórych szczypta chilli dodana do dania to już pożar (stąd też zapewne bardzo różne opinie na temat tego piwa). Z kolei dla innych jest to jedynie delikatne smyranie w gardle. Jeśli macie odwagę, to zapraszamy Was na 330-mililitrową wycieczkę do piekielnego lasku, gdzie z Baribalem staniemy twarzą w twarz.

Skoro już siedzimy w ciemnym lesie przy wygasającym ognisku nie pozostaje nam nic innego jak przelać Baribala do szkła i podnieść nieco panującą tu temperaturę. Niedźwiedź tego gatunku nie należy jednak do najbardziej przyjaznych zwierzątek. Masa samców potrafi wynieść ponad 400 kilogramów. Normalna temperatura ich ciała wynosi natomiast 38 stopni Celsjusza, a ich sierść charakteryzuje się czarną barwą wpadająca w odcienie brązu. Jeśli chcielibyście się z nim spotkać wpadnijcie na tereny górzyste i leśne Ameryki Północnej (od północnej Kanady do Florydy i Meksyku), albo do sklepu wyposażonego w produkty Browaru Deer Bear.

Baribal podobnie jak wielu pijących go wcześniej, także i nas stara się już na początku przestraszyć. Trafił jednak na zawodników, którzy lubią te klimaty, a tak poza tym niedźwiedzie te świetnie wspinają się po drzewach, co raczej nie dawałoby nam szans na ucieczkę. Spróbujemy więc go oswoić i poznać lepiej.

Słuchajcie! Nie samą ostrością Baribal żyje. Trunek ma w sobie tak wiele ukrytych cech, że nie sposób wymienić je wszystkie. Oczywiście do ich odkrycia konieczna jest cierpliwość potrzebna przy oswajaniu bestii twórców z Deer Bear, ale rezultat tych działań jest naprawdę zadziwiający. My mieliśmy łatwiej, bo większa lub mniejsza pikantność towarzyszy nam w przynajmniej kilku obiadach w tygodniu. Przejdźmy do rzeczy!

Trunek w szkle prezentuje się podobnie jak wspomniana wcześniej sierść Baribala. Mamy do czynienia z czernią i elementami brązu charakteryzującymi bardzo niską i szybko zanikającą pianę. Całość jest bardzo gęsta, oleista, gładka i bardzo treściwa (25  BLG). Można pokusić się o porównanie jej do alkoholi typu likier. W aromacie odkrywamy mnóstwo słodkich nut – od ciastek czekoladowych, po cynamon, odrobinę syropu klonowego, słodkiej czekolady i ciasta cynamonowego zestawionego z ajerkoniakiem. Nie wymyślamy! Bogactwo płynące z aromatu nakręciło nas naprawdę mocno i jesteśmy bardzo ciekawi co odkryjemy w smaku.

Baribal straszył jeszcze zanim do nas podszedł, a okazało się, że im bliżej nas, tym przyjaźniej jest nastawiony. Może to jego strategia? Może chce nas zaraz czymś zaskoczyć? Na ten moment musimy jednak stwierdzić, że w smaku na pierwszym planie również pojawiła się słodycz i nuty, które wymieniliśmy podczas omawiania aromatu. Po przełknięciu w ustach pozostaje natomiast posmak gorzkiej czekolady. Na wyróżnienie zasługuje też fakt skutecznego ukrycia alkoholu (11 %). Zapytacie co z tą ostrością, którą ma kreować habanero? Już spieszymy z odpowiedzią – widzicie jednak, że po drodze dzieje się w tym piwie naprawdę sporo.
Baribal wreszcie zaczyna pokazywać swoje pazury (na to chyba czekaliście). Po przełknięciu mamy do czynienia z ciekawym schematem. Po słodyczy pojawia się wspomniana gorzka czekolada, a na samym końcu ostrość dosłownie wybucha w gardle. Nie czujemy jej na języku czy podniebieniu, a właśnie w samym gardle. Bardzo przyjemnie łaskocze nas i świetnie rozgrzewa od środka. Mamy jednak w głowie ścieżkę jaką pokonało to piwo zanim zionęło ogniem i musimy stwierdzić, że fenomenalnie układa nam się wszystko w jedną całość. Tak jak myśleliśmy na początku - Baribal to zwierze, które da się, a nawet trzeba oswoić! Jeżeli tego nie uczynicie, to zapewne jedynym skojarzeniem związanym z tym piwem będzie paraliżująca wielu ostrość. Szczerze jednak musimy stwierdzić, że dla tych, którzy naprawdę nie gustują w ostrych przyprawach może być po prostu zbyt „ogniste” i nawet próby spokojnego podejścia do degustacji mogą okazać się nieudane.

My osobiście wystawiamy Baribalowi ocenę bliską maksymalnej. Piwo jest kompletne. Mieliśmy tu więcej niż mogliśmy spodziewać się przed otwarciem butelki. Piwo zapewnia wędrówkę rewelacyjną ścieżką zaprojektowaną przez zespół Deer Bear. Mamy tu mnóstwo nut w aromacie i smaku, a także tak jak dwukrotnie już wspominaliśmy - schemat od słodyczy, po gorzką czekoladę i eksplozję ostrości. Dla nas rewelacja.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia