środa, 7 marca 2018

Sour Force, czyli kooperacyjny projekt Browaru Szpunt i Birbant, czy wystrzeli nas w kosmos?

piwnynocnik.pl blog o piwie
Czas na kolejną recenzję. Tym razem przybliżymy Wam premierowe piwo Sour Force, należące do kooperacyjnego projektu Browaru Szpunt i Birbant, utrzymanego w stylu Sour India Pale Ale. Już 30 stycznia - w momencie pisania dla Was zapowiedzi byliśmy tego piwa bardzo ciekawi. Czy w ramach degustacji zostaliśmy wystrzeleni w kosmos? Zacznijmy od początku.

Etykieta Sour Force prezentuje się rewelacyjnie i nie ulega wątpliwości, że na półkach sklepowych wyróżnia się na tle sąsiadów. Widzimy na niej charakterystyczne dla Browaru Szpunt hologramy, a w przypadku tej konkretnej etykiety zawieszonych w przestrzeni kosmicznej przedstawicieli obu stron projektu. Dostrzegamy jednak też wkurzonego pieska (Łajka po spożyciu?), odpaloną szyszkę chmielu i kilka obiektów astronomicznych. Co w butelce? 500ml piwa i…

… I przelewamy je do szkła. Widzimy mętną słomkową barwę i grubopęcherzykową pianę, która w mgnieniu oka opadła. Aromat jest naprawdę bardzo atrakcyjny. Wyczuwamy tropikalną burzę, w której uczestniczą chmiele. Jeśli tak pachnie kosmos, to chętnie wybralibyśmy się tam na wycieczkę. Nie wiemy jednak czy uda nam się tam trafić.

Smak na tle aromatu wypada bowiem zdecydowanie słabiej. Tytułowa kwaskowatość jest stosunkowo niska i nie napędza naszych silników na tyle, by uznać, że jesteśmy już naprawdę blisko celu. Szkoda, bo spodziewaliśmy się mocniejszego kopniaka, a tymczasem fruniemy na standardowym paliwie bez opcji typu v-power. Dobrze wyczuwamy za to pszenicę i garść zastosowanych chmieli. Pojawia nam się też delikatna nuta słodowości. To wszystko wygładzają wprowadzone do gry płatki owsiane, które być może mają wpływ na ten nie do końca zadowalający poziom kwaskowatości.

Nie da się jednak ukryć, że Sour Force bardzo szybko znika z naszych zbiorników na paliwo. Jest to produkt o wysokiej pijalności, ale jednocześnie niepozostawiający na języku i podniebieniu niemal żadnego śladu – to takie picie bez dalszej historii. Troszeczkę nas to irytuje, w wyniku czego jakiś głos podpowiada nam, że rozwiązaniem byłoby podkręcenie receptury do poziomu imperialnego.

Podsumowując stwierdzić musimy, że za sprawą kooperacyjnego projektu Browarów Szpunt i Birbant zostaliśmy wystrzeleni jedynie na orbitę okołoziemską, a nie w głąb niezbadanego wciąż Wszechświata - z jednej strony mamy całkiem niezłe wrażenia, by zaraz z drugiej zaatakowały nas pewne braki. Recenzję zakończymy więc mieszanymi uczuciami. Dajcie znać co Wy sądzicie.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia