wtorek, 29 maja 2018

Kolejne piwa rzemieślnicze od piątku 1 czerwca w Lidlu - Śmietanka (Jan Olbracht) oraz Vermont IPA (Browar Grodzisk & Szałpiw)

piwnynocnik.pl blog o piwie
Po szerokiej ofercie piw rzemieślniczych, które pojawiły się na półkach sieci sklepów Lidl w zeszłym tygodniu, przyszedł czas na kolejne krafty. Tym razem nie od czwartku, a od piątku 1 czerwca będą czekać na nas następujące propozycje - Jan Olbrach Śmietanka oraz Browar Grodzisk & Browar SzałPiw Vermont IPA.
Zwróćcie uwagę na ceny, które są niewątpliwie bardzo kuszące!

A teraz powróćmy do trunków. Jeśli chodzi o drugą pozycję to jak zapowiadają twórcy jest to wyjątkowa kooperacja z Browarem Szałpiw. Ekstremalnie owocowe i soczyste Vermont IPA z olbrzymimi ilościami chmieli Citra, Chinook i Oktawia oraz dodatkiem kocimiętki. Fermentowane drożdżami grodziskimi, wzorowo zmętnione zgodnie z wymogami stylu. Piwo rześkie, niesamowicie pijalne, a zarazem bogate aromatycznie. Daje złudzenie picia owocowo-chmielowego soku. Dodatek kocimiętki uzupełnia profil o dodatkowe cytrusowo-ziołowe nuty.

Natomiast Śmietanka od Browaru Rzemieślniczego Jan Olbrach to jasne piwo pszeniczne, charakteryzujące się bananowo-goździkowym aromatem.

Nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić Was do Lidla!


Czytaj dalej »

poniedziałek, 28 maja 2018

Finał Ligi Mistrzów w Kijowie. No to może ukraiński lager Stare Misto?

piwnynocnik.pl blog o piwie
Jeśli śledzicie nasz profil na Instagramie, to wiecie, że podczas finału Ligi Mistrzów postawiliśmy też na piwo Stare Misto wypuszczone przez Browar z Ukrainy. Dlaczego akurat ten trunek? W lodówce nie mieliśmy żadnych pozycji z Hiszpanii i Anglii, a że mecz odbywał się na Ukrainie, to wybór padł właśnie na reprezentanta tego kraju. Pół żartem pół serio zmierzamy do recenzji. Czy lepiej kupić Żubra, czy jednak warto dać dwa złote więcej i spróbować czegoś innego?

Stare Misto, czyli złoty trunek z bardzo wysoką pianą skonstruowaną przez grube pęcherzyki nie jest raczej piwem, o którym można rozkminiać przez godzinę. Jest to jednak pozycja, którą warto spróbować chociażby w celu osobistego zestawienia jej na tle innych klasycznych lagerów. Oczywiście kolosalnych różnic w smaku i aromacie nie powinniśmy się spodziewać. Nie przywykliśmy jednak do tego, by wszystko wrzucać do jednego wora. Czas na małą garstkę konkretów.

To, co od razu nasuwa się na myśl to fakt, że Stare Misto nie raczy nas goryczką. Mamy tu do czynienia z orzeźwiającym chmielowo-słodowym i lekko słodkawym smakiem. Taka konstrukcja nie wybiega rzecz jasna poza ustanowione standardy… Jest to jednak piwo, którego w ślepym teście nie pomylicie z pierwszym lepszym lagerem dostępnym na naszym rynku. Nie wiemy, czy to zasługa samego procesu produkcji, czy chociażby zastosowanych odmian chmieli, ale coś tu jednak do nas szepcze. Fakt, różnice są minimalne, ale jednak występują.

Na początku tej krótkiej recenzji zadaliśmy pytanie, czy lepiej kupić Żubra, czy jednak warto dać dwa złote więcej i spróbować czegoś innego. Osobiście stawiamy na wariant drugi i widzimy po Was, że też lubicie eksperymenty. Takie degustacje kończą się rzecz jasna zarówno miłymi niespodziankami, jak i rozczarowaniami, ale tak samo jest przecież, gdy sięgamy po krafty. Zachęcamy czasem skok w klasykę – nieważne, czy do grilla, czy do chipsów i meczu.

Czytaj dalej »

O sportowych emocjach przy dobrym pilsie, czyli Długi Weekend od Browaru Za miastem kibicuje z nami

piwnynocnik.pl blog o piwie
Weekend pełen sportowych emocji już za nami. Real Madryt bez większych problemów poradził sobie z Liverpoolem i po raz trzeci z rzędu sięgnął po puchar Ligi Mistrzów. Na krajowych boiskach też nie wiało nudą. W Nice 1 Ligi toczyła się bowiem walka o awans do Lotto Ekstraklasy. Na finiszu najlepsze okazały się ekipy Miedzi Legnica i Zagłębia Sosnowiec. Ok… Wszystko już jasne, dlatego bierzemy się za recenzje trunków, które towarzyszyły nam podczas tych wydarzeń. Na pierwszy ogień omówimy sobie piwo Długi Weekend, czyli klasycznego Pilsa od Browaru Za Miastem.

Przejrzysty trunek w złotej barwie z ponadprzeciętną pianą – tak krótko można opisać wygląd naszego Pilsa. Jeśli chodzi o aromat, wyczuliśmy przede wszystkim delikatną słodycz, ale można pokusić się też o stwierdzenie, że docierały do nas nuty kwiatowe. Oczywiście nie zabrakło solidnego akcentu słodowego, który dopełnił ten „pilsowy” bukiet. W rezultacie… uznaliśmy go za całkiem udany.

W smaku przy delikatnej słodyczy występowała stosunkowo wysoka goryczka. Jej poziom troszeczkę nas zaskoczył, ale oczywiście jak najbardziej na plus. Obojętnie nie mogliśmy przejść też obok charakterystycznego chmielowo-słodowego posmaku, który sprawił, że degustowany trunek zrobił na nas naprawdę dobre wrażenie.

Wiecie, że stworzenie dobrego piwa w stylu Pils wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Okazuje się jednak, że Browar Za Miastem zrobił to całkiem fajnie. Jeśli więc kolejny raz szukając rześkości zechcemy napić się klasycznego Pilsa, to bardzo prawdopodobne, że będzie to właśnie Długi Weekend.

Przypomnijmy, że recenzowane przez nas piwo Browaru Za Miastem jest aktualnie dostępne w ofercie sklepów sieci Lidl. Więcej szczegółów na ten temat znajdziecie w jednej z naszych poprzednich aktualności. Jeśli lubicie piwa w tym stylu, to na pewno spodoba Wam się nasza recenzja wędzonego Pilsa leżakowanego w beczkach po whisky, który na rynek wypuszczony został przez Browar Śląski Alternatywa.

Czytaj też:  
Czytaj dalej »

piątek, 25 maja 2018

Król Lata od Browaru Pinta i francuskiego Brasserie du Pays Flamand, czy rzeczywiście zasługuje na miano władcy?

piwnynocnik.pl blog piwny
Król Lata - le Roi de l’Ete, czyli kooperacyjny projekt Browaru PINTA i francuskiego Brasserie du Pays Flamand znikł z naszych szkieł w mgnieniu oka. Jest to idealna pozycja na dni upalne, która nie zamierza ukrywać swojej lekkości. Czy jednak smak i aromat degustowanego przez nas piwa jest na tyle wyborny, by faktycznie okrzyknąć je królem lata? Sprawdźmy!

Piwo reprezentuje styl Oatmeal Hoppy Witbier. Przygotowani powinniśmy więc być m.in. na wygładzenie treści za sprawą płatków owsianych, ale co stanie się jeśli wygładzimy tak lekkie piwo? Na to pytanie odpowiemy sobie za chwilę. Tymczasem rzućcie okiem na zdjęcie obrazujące barwę Króla Lata. Jego kolor przypomina jasny zmętniony sok z grejpfrutów i dość trudno powstrzymać się od sięgnięcia po solidny łyk tego piwa. Tym bardziej, że degustacji podjęliśmy się w dzień upalny, a to z kolei oznacza, że nasz Król Lata nabierał rumieńców z każdą kolejną minutą.

Trunek szybko powinien więc uwolnić wszystkie nuty zapachowe jakie zapakowali do butelki twórcy. Na pierwszym planie zlokalizowaliśmy cytrusową mieszankę. Jeśli mielibyśmy wskazać lidera, to byłyby to bardzo soczyste cytryny. Pozostała część aromatu dąży raczej do osiągnięcia statusu „witbierowego”. Zastosowane dodatki takie jak suszone i świeże skórki pomarańczy być może też pracują na wynik końcowy, ale poziom tej pracy oceniamy raczej na sesyjny z małym plusem. Jeśli chodzi o kolendrę, którą znamy, szanujemy i często wykorzystujemy w kuchni, to w piwie niestety jej nie wyczuliśmy.

Nie ukrywamy, że w trakcie analizy aromatu nie powstrzymaliśmy się i piwa spróbowaliśmy. Historia z powyższego akapitu dobrze przeniosła się właśnie do smaku i krótko określić ją można jako lekką, cytrusową i wspieraną skórkami pomarańczy. Te ostatnie częściowo odpowiadają prawdopodobnie za nadanie trunkowi delikatnej goryczki. Wracając jeszcze do wykorzystanych płatków owsianych stwierdzić trzeba, że te dość mocno wygładziły i tak delikatną już treść piwa. Można było tego uniknąć kreując nieco intensywniejszą podstawę tego trunku. Kto wie być może takie były jednak plany zespołu PINTA i francuskiego partnera.

Podsumowując dzisiejszą degustacją jesteśmy przekonani o wysokim poziomie pijalności Króla Lata i jego opanowanej do perfekcji umiejętności gaszenia pragnienia. Piwo wypiliśmy niebywale szybko, co potwierdziło, że w upalne dni odnajduje się ono najlepiej. Naszym zdaniem brakuje jednak nieco intensywności w smaku i aromacie. Gdyby choć odrobinę podkręcić piwo w tych elementach, moglibyśmy mówić o naprawdę wzorowym władcy tej pory roku. Konkurencja w kategorii piw letnich jest ogromna i ciągle rośnie, dlatego ostatecznie uważamy, że Król Lata - le Roi de l’Ete to trunek solidny, ultra pijalny, ale mimo to bez dłuższej historii do zapamiętania. Spróbujcie zresztą sami i dajcie znać. Piwo znajdziecie od wczoraj (24.05.2018 r.) w sklepach sieci Lidl.

Czytaj dalej »

czwartek, 24 maja 2018

Zachwycające szlachetną goryczką Chmielum Polelum w naszym szkle. Zapraszamy do degustacji!

piwnynocnik.pl blog o piwie
Trzeba przyznać, że piwo Chmielum Polelum, czyli Imperial IPA od Browaru PiwoWarownia zaprezentowało się podczas degustacji naprawdę dobrze. W konstrukcji trunku nie zabrakło poważnych graczy, takich jak chociażby wybijająca się na pierwszy plan atrakcyjna goryczka (100 IBU). To jednak nie wszystko, co przygotowali dla nas twórcy, ale o tym porozmawiamy sobie już w dalszej części recenzji. Zapraszamy!

Chmielum Polelum raczy nas ciemną bursztynową barwą, a przy okazji złożonym aromatem. Bez problemu odnajdujemy w nim zarówno słodowe i karmelowe nuty, jak również chmielowe podmuchy wspierane przez solidną garść cytrusów. Mamy tu coś jeszcze! Z uwagi na potężną dawkę alkoholu momentami dociera do naszych nosów również sygnał wysłany przez obecne w piwie 8%. Całość prezentuje się bardzo sensownie, a potwierdzeniem tego może być fakt, że piwo chce się po prostu bezustannie wąchać.

W smaku czekała na nas prawdziwa gratka. Niebywale dobrze wprowadzona do gry grejpfrutowa goryczka jest wyraźna i jednocześnie niezalegająca. W rezultacie oznacza to tyle, że ani przez chwilę nie przeszkadza, a przeciwnie – sprawia, że degustacja jest naprawdę przyjemna (wiemy – są tacy, którzy preferują nachalność). Osobiście uznalibyśmy jednak, że określenie jej poziomu na 100 IBU jest delikatnie przesadzone, ale kto wie, być może obecna w piwie delikatna karmelowa słodycz przełamuje ją w taki sposób, że jej poziom chce się osadzić gdzieś w okolicach 80 IBU. Podobnie jak w aromacie wyczuć da się tu również alkohol. Całość jednak zbudowana jest w bardzo przemyślany sposób, dzięki czemu Chmielum Polelum można uznać za piwo bardzo pijalne. Kawał dobrej roboty robi tu również ekstrakt równy 19 BLG. Piwo jest mocno nachmielone, a każda z wyżej opisanych atrakcji wyczuwalna jest bez większych problemów.

Biorąc się za podsumowanie nie można nie docenić dzisiejszego bohatera degustacji. Bardzo podoba nam się niemal każdy element tego piwa. Specyfika jaką udało się twórcom wykreować powoduje, że z przyjemnością wrócimy do tego trunku jeszcze niejednokrotnie. No i ta goryczka. Bardzo podoba nam się jej grejpfrutowy charakter!


Czytaj dalej »

American IPA od Doctor Brew trzyma poziom!

piwnynocnik.pl blog o piwie
Ostatnio zasiedliśmy do degustacji kolejnego piwa reprezentującego barwy Doctor Brew. Tym razem wybór padł na styl American IPA i mówcie co chcecie, ale załoga tego Browaru naprawdę potrafi robić to „po swojemu” i co najważniejsze - dobrze. Zapraszamy po konkrety do krótkiej recenzji!

Piwo z jakim właśnie się mierzymy jest dostępne na rynku już od dłuższego czasu. Jak zapewne wiecie Doctor Brew budzi mieszane uczucia wśród beergeeków, ale my robimy swoje i nie zważamy na uprzedzenia, bo przecież tylko w ten sposób można tworzyć rzetelne recenzje. Zanim przejdziemy do głównego etapu recenzji przypomnijmy, że Doctor Brew pracuje aktualnie nad nową serią trunków. Jeden z nich udało nam się zdobyć (Experimental Vermont IPA), ale to już zagadnienie na kolejną recenzję.

Tymczasem American IPA ląduje w szkle i ujawnia idącą w bursztyn barwę. Mamy tu też wysoką pianę, która jednak stosunkowo szybko opada. W oczy rzuca się też ponadprzeciętny poziom nagazowania.

W zapachu z kolei dają o sobie znać słodkie owoce, towarzyszące bukietowi kreowanemu przez nuty leśne z naciskiem na atrakcyjną żywicę wychodzącą po delikatnym ogrzaniu piwa. Czuć tu również pracę chmielu i jednocześnie troszeczkę grejpfrutów. W rezultacie trzeba przyznać, że jak na styl AIPA w odsłonie klasycznej, mamy do czynienia z naprawdę fajną konstrukcją, która wygrywa z wieloma interpretacjami stylu AIPA wypuszczanymi na rynek przez szereg innych Browarów (czytaj też: Recenzja piwa w stylu AIPA od Browaru ReCraft, Recenzja High Hops w stylu AIPA od Browaru Kraftwerk). Przejdźmy do smaku, a w nim…

…Doctor Brew zapewnia nam wysoki poziom goryczki, określony przez twórców na 90 oczek w skali IBU. Dodać wypada, że prezentacja tego elementu nie została pozbawiona szlachetności, ale i nachalności – goryczka zalega stosunkowo długo, co spodoba się fanom mocnych wrażeń. Oprócz goryczki, AIPA dorzuca nam dostrzegalną słodowość, delikatny karmel i garść cytrusów. Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni i uznajemy to piwo za naprawdę udane. Nie wierzycie? Sprawdźcie – być może pozbędziecie się uprzedzeń.

Nam stosunkowo złożony smak i aromat przypadł do gustu. Mieliśmy tu szereg atrakcyjnych nut i solidny poziom goryczki, za sprawą której twórcom udało się nadać trunkowi dodatkowej cechy charakteru. Tymczasem raz jeszcze zapraszamy Was do zapoznania się z recenzją innych klasycznych piw w stylu AIPA, które przyszło nam ostatnio recenzować. Przy okazji sprawdźcie Welcome to Vermont IPA od Doctor Brew i przygotujcie się na recenzję premierowego piwa Experimental Vermont IPA rozpoczynającej nową serię tego Browaru. Zostańcie z nami.


Czytaj też: 
Czytaj dalej »

Klasyczna AIPA od Browaru Kraftwerk - High Hops

piwnynocnik.pl blog o piwie
Ta recenzja będzie rekordowo krótka. Browar Kraftwerk poszedł bowiem w tak klasyczną odsłonę stylu American IPA, że nie sposób będzie nam się rozpisać. Zapraszamy więc na minutę w towarzystwie niewyróżniającego się z tłumu piwa High Hops. Czas start!

Wygląd z jakim mamy do czynienia jest klasyczny, bursztynowy i… typowy dla stylu AIPA. W aromacie mierzymy się z zamglonymi nutami, które aż prosi się podkręcić. Niestety podniesienie temperatury piwa nie wniosło znaczącej poprawy odczuć. W efekcie bawimy się przede wszystkim w towarzystwie delikatnych cytrusów. Nie ma tu fajerwerków i nie sposób nam wydobyć coś więcej. Totalna klasyczna odsłona dla totalnie lubujących się w klasyce piwoszy. Sprawdźmy jeszcze co przygotowano dla nas w smaku.

Mamy tu niezbyt wyraźną goryczkę. Niestety nie jest ona tak szlachetna, jak w przypadku wielu innych omawianych przez nas pozycji. Twórcy pracując nad tym elementem mogli troszeczkę bardziej się przyłożyć. W dalszym ciągu towarzyszą nam głównie delikatne cytrusy i chyba… niewiele więcej.

Jeśli ktoś z Was preferuje klasykę, to być może nie będzie rozczarowany. O wyróżnieniu z tłumu mowy jednak nie ma. Na rynku istnieje mnóstwo klasycznych odsłon tego stylu, które jednak potrafią zrobić wrażenie za sprawą solidności i dopracowanych detali. W przypadku High Hops od załogi Kraftwerk mamy natomiast do czynienia z brakiem charakteru i jakichkolwiek elementów zaskoczenia. Można było zrobić to zdecydowanie lepiej i to niekoniecznie odchodząc od klasyki.

Nie wiemy, czy tak klasyczne interpretacje (przynajmniej stylu AIPA) nie są przypadkiem domeną Browarów ze Śląska. W końcu nie tak dawno na swojej drodze przyszło nam spróbować innego przedstawiciela tego stylu, za który zabrał się zespół ReCraft. Też było klasycznie, ale z drugiej strony czy aż tak? Zapraszamy do recenzji, po której będzie jasne na które z piw lepiej postawić będąc na Śląsku. Miłej lektury!




Czytaj dalej »

środa, 23 maja 2018

To sok czy piwo? Mega soczyste i owocowe Trapeze Passion Fruit Wheat od Browaru Raduga

piwnynocnik.pl blog o piwie
Wnioski z degustacji - Trapeze przynajmniej raz w życiu trzeba spróbować. Piwo Browaru Raduga utrzymane w stylu Passion Fruit Wheat miażdży bowiem soczystością i charakterystyczną kwaskowością generowaną przez owoc marakui. W szkle trunek praktycznie nie przypomina piwa. Łatwo pomylić go z gęstym sokiem pomarańczowym lub brzoskwiniowym. 
Uwaga! Degustacja była baaaaardzo krótka. Zapraszamy do recenzji!

Degustacji Trapeze podjęliśmy się podczas jednego z upalnych majowych dni. Po przelaniu go do szkła byliśmy zafascynowani jego intensywnym pomarańczowym kolorem, ponadprzeciętną gęstością i widocznymi cząsteczkami pulpy z owoców marakui, które nadały trunkowi nie tylko zjawiskowego wyglądu, ale i rewelacyjnego zapachu i smaku.

Jest to piwo nieziemsko owocowe, soczyste, orzeźwiające i zauważalnie kwaśne. Jesteśmy w stanie też doszukać się udziału pszenicy, która dość poważnie stawia opór owocowemu charakterowi tego piwa. Tak czy inaczej podczas degustacji towarzyszą nam wszystkie wyżej wymienione cechy, a ich intensywność utrzymana jest na właściwym - wysokim poziomie.

Na oddzielny akapit zasługuje wspominana już wcześniej marakuja. Trzeba przyznać, że załoga Radugi nie żałowała tego owocu, dzięki czemu może on odważnie szarżować wewnątrz szkła, skutecznie zachęcając nas do sięgnięcia po kolejny łyk. Po powyższym zdaniu domyślacie się zapewne, że poziom pijalności trunku jest niesamowicie wysoki. Nie mylicie się. Piwo znika z naszych szkieł w szokująco szybkim tempie, a wszystkie napotkane po drodze cechy powodują, że Trapeze chce się uznać bardziej za sok niż piwo. Podczas tej ekspresowej degustacji nie wyczuliśmy żadnych procentów, a charakterystyczne piwne nuty znajdują się raczej na planie drugim. Wspomnieć raz jeszcze wypada o dobrym występie pszenicy, która próbowała przezwyciężyć siłę soku drzemiącą w tym trunku.

Jedno jest pewne. Trapeze to piwo, które przynajmniej raz w życiu wypadałoby spróbować. Chociażby w celu zweryfikowania swoich preferencji. Jeżeli lubicie lekkie i bardzo owocowe trunki powinniście być naprawdę zadowoleni. Tym bardziej, że mamy tu do czynienia z zauważalną porcją pulpy, a właściwie jej dominacją!
Czytaj dalej »

Zapraszamy na trzecią edycję Śląskiego Festiwalu Piwa. Widzimy się od 28 do 30 czerwca na rynku w Katowicach!

piwnynocnik.pl blog o piwie
Czas na zapowiedź trzeciej edycji Śląskiego Festiwalu Piwa, który w dniach 28-30 czerwca 2018 r. odbędzie się na rynku w Katowicach. Podczas imprezy swoje stoiska rozstawią Browary z regionu i nie tylko. Przygotujcie się więc na degustacje świetnych trunków serwowanych z kranów, ale także na solidne zakupy, bowiem nie zabraknie możliwości nabycia piw w wersji butelkowej.

Nie ulega wątpliwości, że zainteresowanie piwnymi festiwalami jest coraz większe, o czym może świadczyć frekwencja na tegorocznej imprezie Silesia Beer Fest IV mającej miejsce w Szybie Wilson w Katowicach. Obiekt ten coraz trudniej radzi sobie z pomieszczeniem rosnącej z roku na rok ilości gości. Relację z tego wydarzenia możecie przeczytać w naszym artykule, a tymczasem przygotujmy się na szereg wrażeń jakie czekają na nas na katowickim rynku podczas trzeciej edycji Śląskiego Festiwalu Piwa!

Przypomnijmy, że w poprzedniej edycji imprezy swoje stoiska rozstawiło ponad 20 Browarów, a wśród nich chociażby Piwoteka, Raduga, Browar na Jurze, PiwoWarownia, ReCraft, Browar Śląski Alternatywa, czy Dukla. Oczywiście tegoroczną listę Browarów zaprezentujemy Wam na łamach Piwnego Nocnika tak szybko, jak będzie to możliwe. Zostańcie więc z nami, bo śledzimy ruchy organizatorów na bieżąco!

Czytaj dalej »

Miłosław Warzy Śmiało Borowikowe Ale...ale gdzie te grzyby?

piwnynocnik.pl blog piwny
Miłosław Borowikowe Ale… gdzie te borowiki? Od odważnej serii Miłosław warzy śmiało oczekiwaliśmy zdecydowanie więcej. Jeżeli już twórcy zdecydowali się na taki, a nie inny dodatek, to naszym zdaniem powinien on odgrywać jedną z głównych ról podczas degustacji. Tak niestety nie było. Zapraszamy do ekspresowej recenzji.

Nie ukrywajmy – piwo wypuszczone przez Browar Fortuna nie zaprezentowało odważnego składnika tak jak należy, a szkoda, bo dla przykładu inny reprezentant serii Miłosław warzy śmiało, czyli Black IPA z Yuzu, wypadł podczas degustacji naprawdę dobrze nasycając nas potężną dawką cytrusów. Być może dlatego nasze apetyty zostały rozbudzone i oczekiwaliśmy od Borowikowego Ale podobnego poziomu oryginalności.

Jedno jest pewne – odważny składnik w postaci suszonych borowików majaczył dopiero gdzieś na trzecim planie i to dopiero po ogrzaniu trunku do nienaturalnej temperatury okołu kilkunastu stopni Celsjusza. Oczywiście rozumiemy obawy twórców – grzyb suszony charakteryzuje się bardzo intensywnym aromatem, ale jeżeli piwo z założenia miało być borowikowe i nie miała być to tylko i wyłącznie reklama mająca przyciągnąć lubiących oryginalność odbiorców, to można było wykorzystać potencjał i suszonych grzybów dołożyć odrobinę więcej. Szczerze? Najbardziej grzybowym elementem tego piwa jest naszym zdaniem kolor. Od razu skojarzył nam się z wywarem z zupy grzybowej.

Dobra, marudzenie zakończyliśmy na trzech powyższych akapitach. Ustalmy więc, co tak właściwie Miłosław Borowikowe Ale ma do zaproponowania. Pomijając już borowikowy wątek, musimy Wam wspomnieć, że piwo to ma w sobie coś, co jednak warto docenić. W smaku i aromacie figuruje czekolada, karmel, nuta paloności i słodowości. Taka konstrukcja wypada przyzwoicie, a ewentualny dym i wędzonka spotkany gdzieś na bardzo dalekim planie nadaje trunkowi nieco więcej atrakcyjności.

Mamy ogromną nadzieję, że w kolejnej warce obecność nut grzybowych i dymu zostanie podkręcony, bo pewien potencjał jak się okazuje w tym piwie drzemie. Trzeba jednak wyłączyć rozczarowanie brakiem grzybów i skoncentrować się na reszcie. Wtedy istnieje pewna szansa, że degustacja ta nie zakończy się blamażem.

Czytaj dalej »

wtorek, 22 maja 2018

New England IPA już chyba każdy próbował, ale co powiecie na kwaśną odsłonę? Spróbujcie nowego piwa od Browaru Zakładowego - Kolejka!

piwnynocnik.pl blog piwny
Co powiecie na Kwaśne New England IPA? Takie połączenie zaproponował Browar Zakładowy w swoim premierowym piwie Kolejka. Przed nami więc jazda bez trzymanki gwarantująca słodko-kwaśne wrażenia przy jednoczesnym uderzeniu chmielowego ciosu generowanego przez odmiany Citra, Mosaic, Galaxy i Ekuanot. Jesteście gotowi? My tak i z niecierpliwością czekamy na butelki.

Tymczasem pozostają Wam dwie możliwości - jeśli macie okazję, to kierujcie się w czwartek na Warszawski Festiwal Piwa, bo właśnie podczas tej imprezy będzie można spróbować Kolejki po raz pierwszy. Nie zabraknie jej też w lokalu Browaru Zakładowego w Lublinie. Dla zainteresowanych mamy oficjalne dane techniczne:





Browar Zakładowy
Kolejka
Kwaśne New England IPA
Ekstrakt: 15% wag.
Alkohol: 5,8%
IBU: ~40
Chmiel: Citra, Mosaic, Galaxy, Ekuanot
Słód: Jęczmienny, pszeniczny, płatki pszenne, płatki owsiane
Drożdże: Lallemand New England
Zakwaszane bakteriami: l. plantarum i l. rhamnosus.

Źródło: Browar Zakładowy
Czytaj dalej »

W biedronkowej ofercie od 21 maja szkło do piwa Krosno!

piwnynocnik.pl blog o piwie
21 maja Biedronka otworzyła piwny kącik i wrzuciła do niego sześć rodzajów szkieł naszego polskiego producenta Krosno Glass. Za zaledwie 3,99 zł możemy wyposażyć się chociażby w klasykę, czyli IPA Glass i kilka innych mniej lub bardziej ciekawych kształtów. W ofercie zabrakło niestety szerokiego Sniftera i popularnego szkła degustacyjnego, ale tak czy inaczej warto rzucić okiem.

Do naszej dyspozycji oddana została popularna barowa szklanka do piwa, wąskie szkło rozszerzające się w górnej części, jej prosty odpowiednik oraz dwa całkiem przyzwoite szkła na nóżkach. Całość dopełnia wspomniany popularny wzór IPA Glass, a to wszystko za zaledwie 3,99 zł za sztukę. Jeśli więc chcecie rozbudować swoją kolekcję lub zacząć ją kreować koniecznie ruszajcie do swoich Biedronek.
Czytaj dalej »

Browar Waszczukowe zabiera nas w magiczny i lazurowy świat za sprawą trunku Klitoria Ternateńska

piwnynocnik.pl blog piwnyPiwo Klitoria Ternateńska reprezentująca Browar Waszczukowe to prawdziwa ciekawostka. Trunek posiada bowiem bardzo oryginalną niebiesko-zieloną barwę, za którą odpowiadają suszone kwiaty tytułowej rośliny tropikalnej. Musieliśmy trochę pokombinować, by stanąć na wysokości zadania i przy wykonywaniu dla Was zdjęcia też popisać się choć trochę oryginalnością. Wydaje nam się jednak, że trudniejszym zadaniem było uwiecznienie wyjątkowego koloru tego piwa. Efekt końcowy oceńcie sami, a tymczasem sprawdźmy, co jeszcze ma nam do zaoferowania niebieska odsłona stylu AIPA.

Nie ulega wątpliwości, że na co dzień nie mamy do czynienia z niebieskim piwem, które po przelaniu do szkła z wyglądu kojarzy nam się z kolorami takimi jak lazurowy i turkusowy, czy nawet pleśnią występującą na szlachetnych serach. Do tego jeszcze ta magiczna zieleń, która odkrywa swój urok przede wszystkim w momencie nalewania. Trzeba przyznać, że jest to moment zjawiskowy, a odpowiada za niego wspominana już we wstępie Klitoria Ternateńska, czyli kwiat egzotycznej rośliny ozdobnej będącej w Indiach symbolem bogini Durgi.

piwnynocnik.pl blog piwny
Wygląd wyglądem, ale co styl Blue AIPA w interpretacji Browaru Waszczukowe ma nam do zaoferowania w aromacie i smaku? W pierwszym ze wspomnianych elementów pracuje przede wszystkim żywica i cytrusy. Ich prezentacja pozwala nam uznać ten bukiet za szlachetny, choć raczej klasyczny kojarzący się ze standardowymi odsłonami stylu AIPA. Za niespotykanym wyglądem nie idzie więc niespotykany aromat, ale trzeba pamiętać o solidności z jaką jednak mamy do czynienia.

Jeśli chodzi o smak, to autorzy zaserwowali nam kawał wyraźnej goryczki. W jej towarzystwie czujemy przede wszystkim typowe cechy kojarzące się z piwami w stylu AIPA. Na uwagę zasługuje udział płatków owsianych, ale podobnie jak w aromacie mamy tu raczej do czynienia z klasyką. Po ogrzaniu trunku można doszukać się łagodnego słodkiego podmuchu, ale trudno jest nam stwierdzić czy jest to gra wykorzystanych przez twórców kwiatów.

Podsumowując podkreślić raz jeszcze trzeba, że Klitoria Ternateńska to piwo w stylu American India Pale Ale urozmaicone kwiatami nadającymi mu imponującej barwy. I choć nie mamy tu w smaku i aromacie bardzo oryginalnych nut, to jednak nie można docenić solidności jaką zaserwowali nam twórcy. Wspomniana barwa ma jednak dodatkowy atut – potrafi wprowadzić nas w degustację i nadać jej niepowtarzalnego klimatu pobudzając odpowiednio naszą wyobraźnię. W efekcie piwo idealnie nadaje się na dłuższą degustację, podczas której nie zabraknie przystanków na wyciszające dumanie.

Podsumowując stwierdzić trzeba, że wszystko układa nam się tu w jedną całość, na którą składa się solidność ujawniona za sprawą klasycznego smaku i aromatu, a także zjawiskowość w postaci barwy nadającej trunkowi niepowtarzalności i oryginalności. Ta degustacja na pewno pozostanie w naszej pamięci na naprawdę długo.
Czytaj dalej »

Prawdziwa gratka dla fanów kraftów od czwartku 24 maja w Lidlu. Sprawdźcie sami!

piwnynocnik.pl blog o piwieLidl szaleje. Od czwartku na półkach tego otwartego na krafty sklepu znajdziecie bogatą ofertę piw. Wśród nich reprezentanci aż siedmiu polskich Browarów takich jak PINTA, Wrężel, ReCraft, Raduga, AleBrowar, Grodzisk i Browar Za Miastem. To jednak nie wszystko. Lidl przygotował też ofertę dla fanów trunków zagranicznych. Zaczynamy prezentację!

Polska:
Słuchajcie uważnie - w czwartek przyjdzie Wam wybrać między stylami Milk Stout, Hoppy Oatmeal Witbier, American India Pale Ale, White IPA, Pilsner, Summer Ale z miętą syryjską i owocowymi lekkimi propozycjami z czerwoną porzeczką i kwiatem czarnego bzu. Jeśli należycie do osób niezdecydowanych zapewne kupicie niemal każdą propozycję z tej listy, ale czemu nie skoro przy kasie przyjdzie Wam wyłożyć za butelkę maksymalnie 6,99 zł, a w przypadku owocowych piw Browaru Grodzisk zaledwie 3,99 zł?

piwnynocnik.pl blog piwny 


Browar ReCraft – Milkołak (Milk Stout)
Browar PINTA – Król Lata Roi de l’ete (Hoppy Oatmeal Witbier)
Browar Raduga – Metropolis (American India Pale Ale)
AleBrowar – Hula Hop (White IPA)
Browar Za Miastem – Długi Weekend (Pilsner)
Browar Wrężel – Miś Wojtek (Summer Ale z miętą syryjską)
Browar Grodzisk – Naturalne z czerwoną porzeczką, Naturalne z kwiatem czarnego bzu

Belgia/Francja:

Oferta piw zagranicznych też prezentuje się całkiem ciekawie. Lidl wpuści do sklepów 750-mililitrowe piwo Abbaye de Vauclair Imperiale z francuskiego Browaru Les Brasseurs De Gayant. Za ten jasny trunek urozmaicony suszoną skórką pomarańczy zapłacimy 9,99 zł. 
piwnynocnik.pl blog piwnyTo oczywiście nie koniec, bowiem na półkach stanie też 330-mililitrowy Gulden Draak, czyli Belgian Strong Ale wyposażony w ekstrakt na poziomie 23,00 BLG i aż 10,5% alkoholu. W tym przypadku cena wyniesie 4,99 zł. W ofercie znajdziemy też innego reprezentanta tego stylu. Będzie to zestaw dwóch 330-mililitrowych piw Piraat Triple Hop (4,99 zł za butelkę). Listę zamyka zestaw czterech piw Corsendonk Summum Goud 8 Blond o tej samej pojemności (4,99 zł za butelkę), który przez degustujących odbierany jest w naprawdę zróżnicowany sposób.

Les Brasseurs De Gayant - Abbaye de Vauclair Imperiale
Brouwerij Van Steenberge - Gulden Draak
Brouwerij Van Steenberge - Piraat Triple Hop
Brasserie Du Bocq -Corsendonk Summum Goud 8 Blond

Wiadomo już co robimy w czwartek. Uderzamy do Lidla i konstruujemy na weekend swój własny zestaw degustacyjny, a jak widzicie będzie w czym wybierać! Moment wprowadzenia przez Lidl tak bogatej piwnej oferty wydaje się być idealny – w weekend rozegrany zostanie finał Ligi Mistrzów, a w naszej Nice 1 lidze toczyć się walka o awans do Ekstraklasy. Na ostatniej prostej zostały już właściwie tylko trzy ekipy: Miedź Legnica, Zagłębie Sosnowiec i Chojniczanka Chojnice. Skutecznie wypisały się bowiem ekipy GKS Katowice, Stali Mielec, czy GKS Tychy. Udanych degustacji. Brawo Lidl i standardowo prosimy o więcej!


Czytaj dalej »

piątek, 18 maja 2018

Premiera Warsaw Express, czyli kooperacja polsko-rosyjska - Pinta & Bakunin

piwnynocnik.pl blog piwny
Browar PINTA zapowiedział premierę piwa Warsaw Express. Jest to projekt, który powstał w kooperacji z rosyjskim Browarem Bakunin. Trunek wyposażony został w aż 9,3% alkoholu i ekstrakt wynoszący dokładnie 24,7 Plato! Po garść szczegółów zapraszamy do dalszej części aktualności.

Warsaw Express utrzymany został w stylu American Wheat Wine i oferowany będzie w butelkach o pojemności 330 ml. Wśród dodatków tego pszenicznego trunku znalazły się skórki pomarańczy i grejpfrutów. Załoga Browaru PINTA wspomina również o zastosowanych amerykańskich odmianach chmielu. Ich intensywna praca miała miejsce zarówno w kotle jak i na zimno.

W efekcie otrzymujemy naprawdę ciekawie zapowiadającą się piwną propozycję. Jeżeli kiedyś pociągi wrócą na szlak dawnej kolei Warszawsko-Petersburskiej, nasze „pszeniczne wino” z pewnością trafi do menu wagonów restauracyjnych w składach Warsaw Express – dodają twórcy. 

Źródło: Browar PINTA
Czytaj dalej »

Session Pils od Browaru Harpagan - Korkotrampki Popłochu!

piwnynocnik.pl blog piwny
Korkotrampki Popłochu – Nie macie chyba wątpliwości, że taką nazwę dla piwa mógł wymyślić tylko Browar Harpagan. Na etykiecie widzimy prawdopodobnie wybitnego piłkarza z numerem dziesięć na koszulce. Szarżuje on do przodu i wydaje się być prawdziwym geniuszem tego sportu. Twórcy rozwiewają nasze wątpliwości i wyjaśniają, że okręgówka nie znała większego kozaka, a wszystko za sprawą tytułowych korkotrampek nabytych od Cyganki na wakacjach w Jugosławii. Brzmi nieźle, a co znajdziemy w półlitrowej butelce?

Będzie to Session Pils z ekstraktem na poziomie 10,5% wag i alkoholem wynoszącym dokładnie 4,2%. Korkotrampki Popłochu będą więc reprezentować kadrę piw lżejszych, które ostatnio dość często wypuszczane są na rynek przez polskie Browary. Degustując premierowy trunek mamy poczuć solidną, krótką goryczkę zestawioną z klasycznym smakiem i żwawym aromatem. Swój udział w ich kreowaniu mają mieć chmiele odmian Chinook, Centennial i Citra.

Źródło: Browar Harpagan
Czytaj dalej »

American Freedom od Doctor Brew, czyli owocowo i bezalkoholowo!

piwnynocnik.pl blog o piwie
Chyba nikt już nie ma wątpliwości, że ten sezon należy do trunków bez- lub niskoalkoholowych. Musimy przyznać, że nas to bardzo cieszy. Z pewnością wiele radości na twarzach zagościło też u osób zmotoryzowanych, kobiet w ciąży ale nie tylko! Także tych którzy nie są fanami alkoholu lub czasem wolą się napić czegoś "lżejszego".

Kolejną bezalkoholową propozycję przygotował dla nas Doctor Brew. Już wkrótce będzie można skosztować piwa American Freedom.

Jak zapowiadają twórcy, będzie owocowo - tropikalnie i cytrusowo. Dodajmy do tego jeszcze amerykańskie chmiele oraz lekko wyczuwalną goryczkę i powinniśmy uzyskać trunek bardzo przyjemny i jeszcze bardziej pijalny. Jak będzie? Na pewno sprawdzimy!



Źródło: Doctor Brew
Czytaj dalej »

środa, 16 maja 2018

Słów kilka o piwie Nowa Anglia od Browaru Zamkowego Cieszyn

piwnynocnik.pl blog piwny
Nowa Anglia, czyli piwo w stylu Vermont IPA trafiło w nasze ręce podczas wizyty na rynku w Pszczynie. Sam trunek uwarzony został w Browarze Zamkowym Cieszyn według receptury zwycięzcy konkursu Grand Champion 2017 Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych. W dzisiejszej recenzji bardzo krótko odpowiemy sobie na pytanie – jaki potencjał drzemie w tym piwie. Zaczynamy!

Barwa pomarańczowo-bursztynowa zestawiona z niską pianą i delikatnym zmętnieniem to raczej standard, o którym nie sposób się rozpisać. Szybko przechodzimy więc do aromatu z nadzieją, że w przypadku tego elementu będzie inaczej. O ogromnej intensywności rozmawiać jednak nie będziemy. Mamy tu raczej stonowane nuty zapachowe kojarzące się z owocami cytrusowymi i tropikalnymi. Jednym zdaniem - poprawnie, ale nie nadzwyczajnie.

W smaku Nowa Anglia również pracuje na wynik przede wszystkim klasyką, choć bez wątpienia w tym elemencie wypada zdecydowanie lepiej niż w aromacie. Zanurzając się w szkle trafiamy głównie na łagodne owoce i przyjemną goryczkę, która wydaje się ciągnąć za uszy całą tę dość prosto skonstruowaną historię. Bardzo fajnie, że swoje trzy grosze dorzucają też płatki owsiane, które lokalizujemy za sprawą charakterystycznego posmaku i oczywiście… wszechobecnej gładkości. Podkreślić jednak należy, że zdecydowany brak fajerwerków nie przeszkadza trunkowi w byciu bardzo pijalnym i orzeźwiającym. W tej kwestii naprawdę nie mamy powodów do narzekania.

Z powyższej recenzji można wyciągnąć zarówno pozytywy jak i negatywy. Chcielibyśmy abyście zrozumieli nas dobrze, dlatego krótko i konkretnie podsumujemy teraz Nową Anglię.

Faktem jest, że czujemy pewien niedosyt. Brakowało nam wyraźnego aromatu i troszeczkę bardziej charakterystycznego smaku. Przecież Vermont IPA potrafi wystrzelić odbiorcę z butów, o czym sami przekonywaliśmy się obcując z tym piwnym stylem. Pomijając jednak prawdziwe rynkowe torpedy warto dostrzec też w Nowej Anglii pewne atuty. To wspomniana lekkość, pijalność i szeroko pojęta poprawność. Czy warto spróbować? Można, ale niekoniecznie za cenę bliską 10 złotych.
Czytaj dalej »

Czy degustacja trunku od Browaru Zakładowego zakończyła się wypisaniem Wniosku Urlopowego? A może nawet Podwójnego?

piwnynocnik.pl blog piwny
Długo polowaliśmy na Podwójny wniosek urlopowy od Browaru Zakładowego. Jak się okazało było warto, bowiem to Podwójne Tropikalne Ryżowe IPA wyposażone w ekstrakt na poziomie 19 BLG i alkohol równy 8,4% zapewniło nam szereg naprawdę imponujących doznań smakowych i zapachowych. Zapraszamy do zapoznania się z naszą kolejną recenzją.

Nie ulega wątpliwości, że Podwójny wniosek urlopowy to przede wszystkim intensywność. Aromat rozpieszcza nasze nosy potężną dawką owoców oraz chmielu, którego jak się okazało twórcy też nie żałowali. W efekcie mamy do czynienia z rewelacyjnym tropikalno-cytrusowym bukietem, skonstruowanym w taki sposób, że nie jesteśmy w stanie się od niego oderwać – serio! Całość charakteryzuje się oczywiście wysoką szlachetnością i głębią, którą naprawdę trudno jest nam opisać słowami, co chyba oznacza, że jest naprawdę niesamowicie!

Jeśli chodzi o smak, to twórcy zbudowali go w bardzo ciekawy sposób. Z jednej strony mamy do czynienia z soczystością i owocami, kojarzącymi się z łagodnością i lekkością. Dość wyraźnie czuć pracę ananasa, a gdzieś w tle próbuje dać o sobie znać prawdopodobnie zastosowane jako dodatek kiwi. Z kolei z drugiej strony trafiamy na wyraźną goryczkę, która z minuty na minutę pracuje na coraz wyższych obrotach. Zadziwiające jest jednak przede wszystkim to, że każdy z tych elementów nie wchodzi sobie w grę i pracuje na wspólny sukces. Precyzując, oznacza to więc tyle, że nie mamy tu przewag poszczególnych smaków, a raczej pełną równowagę, za którą kryje się mnóstwo różnorodnych i satysfakcjonujących nas doznań.

Warto również wspomnieć, że Podwójny wniosek urlopowy wyposażony został w aż 8,4% alkoholu. Przy tak gigantycznym poziomie pijalności mamy do czynienia z piwem troszeczkę zdradliwym, a jedynym sygnałem świadczącym o tej mocy jest bardzo delikatne grzanie, które czujemy w naszym przełyku. Uważajcie więc, bo przy większej ilości tego piwa faktycznie będziecie zmuszeni do wypisania wniosku urlopowego u swojego pracodawcy.

Nie jesteśmy w stanie powstrzymać się od napisania bardzo pozytywnego zakończenia tej recenzji. Browar Zakładowy stworzył bowiem rewelacyjną podwójną wersję swojego Wniosku Urlopowego. W efekcie mieliśmy możliwość przeżycia intensywnej degustacji, której efekty dość trudno było nam przelać na bloga. Naszym zdaniem momentami brakło nam słów właśnie z uwagi na fakt, że konstrukcja tego trunku zadziwiająco dobrze rozgromiła nasze receptory – czy to smakowe, czy te odpowiadające za odczuwanie zapachów. Polecamy!

Czytaj dalej »

Browar Pinta zaprasza na Banana Stout Grand Prix

piwnynocnik.pl blog o piwie
Browar PINTA wypuszcza na rynek Banana Stout Grand Prix. Precyzując będzie to mleczny stout macerowany pieczonymi bananami. Twórcy przywieźli je prosto z Hondurasu i to nie w byle jakiej ilości – do produkcji piwa wykorzystano bowiem półtorej tony tego owocu. Warto zaznaczyć, że proces pieczenia przed wrzuceniem bananów do tanku spowodował, że banany jeszcze lepiej oddały swój smak i słodycz!

Banana Stout Grand Prix wyposażony został w ekstrakt na poziomie 15,1 Plato oraz alkohol równy 4%. Oprócz wspomnianych bananów wśród wykorzystanych surowców znajdziemy wodę, słód jęczmienny, pszeniczny, czekoladowy jasny, zakwaszający, palone ziarno jęczmienia, laktozę, chmiel Iunga (PL) oraz drożdże Fermentis SafAle US-05. Za recepturę odpowiada duet - Joanna Mitek i Maciej Palusiński, czyli zwycięzcy Warszawskiego Konkursu Piw Domowych 2017


Źródło: Browar PINTA
Czytaj dalej »

piątek, 11 maja 2018

Mc Farmer od Browaru ReCraft. Czy to było miłe spotkanie?

piwnynocnik.pl blog o piwie
Mc Farmer, czyli przedstawiciel stylu American India Pale Ale z Browaru ReCraft to zawodnik, który choć nie został przez twórców odpowiednio udziwniony, to podczas degustacji robił wszystko, by popisać się przynajmniej kilkoma trickami. Mieliśmy tu jednak przede wszystkim aromat i smak idący jedną i tą samą ścieżką. Co wynikło z tego spaceru? Zapraszamy do krótkiej recenzji.

Jeśli chodzi o aromat, to Mc Farmer rozpoczął jego uwalnianie dość niemrawo. Czy będzie w stanie się rozkręcić? Za moment pewnie uda nam się o tym przekonać, a w międzyczasie przyjrzyjmy się jak On wygląda.

W pierwszym momencie barwa piwa nie zrobiła na nas wrażenia. Zmętniony brąz łamany z kończącą żywot pomarańczą raczej nie jest w stanie wygrać konkursu piękności. Nie jest jednak tak źle jak być może przed momentem zabrzmiało. Oceńcie zresztą sami rzucając okiem na zamieszczone obok zdjęcie. Zauważycie też niewątpliwie gigantyczną pianę, która na początku próbowała wyskoczyć nam ze szkła. Poziom nagazowania przez większą część degustacji dawał również o sobie znać za sprawą bezustannie unoszących się bąbelków. Wróćmy do aromatu, który wydaje się być już w pełnej gotowości.

ReCraft zadbał o to, abyśmy podczas degustacji byli w stanie poczuć szereg nut kojarzących się ze słodowymi i karmelowymi. Wyczuwamy też charakterystyczny podmuch nut chlebowych i leśnych z naciskiem na pędy sosny. Oceniając kompozycję jako całokształt stwierdzić musimy, że wyszła całkiem nieźle choć pozbawiona jest intensywności i pazurów, które wyniosłyby ją poza standardy.

Analizując smak zwrócić uwagę musimy przede wszystkim na dość mocno wyczuwalną goryczkę (55 IBU), łamaną przez delikatną karmelową słodycz. Mc Farmer raczy nas też szeroko pojętą słodowością i wyłaniającymi się posmakami chmielowymi. Z czasem do gry starają się też wkroczyć bardzo łagodne owoce i kwiaty. Nie jest to jednak ilość, która mogłaby znacząco zmienić oblicze tego piwa. W elemencie smaku, ReCraft poszedł więc podobnie jak w przypadku aromatu w rozwiązania standardowe. Twórcy na etapie budowania trunku w stylu AIPA nie starali się sięgać po nadające oryginalności dodatki, czy inne rozwiązania potrafiące wnieść do piwa wiele dobrego. Spowodowało to, że mamy do czynienia z trunkiem, który nie wyróżnia się z tłumu.

W ramach podsumowania stwierdzić trzeba, że Mc Farmer nie jest historią pod tytułem „sztos”. Ponadto z uwagi na fakt, że mamy do czynienia z bardzo standardowym podejściem do stylu obawiamy się o naszą pamięć. Wydaje nam się bowiem, że ta pozycja raczej na długo w niej nie zagości. 

Czytaj dalej »

czwartek, 10 maja 2018

Lekka odsłona Stouta z mleczną czekoladą - spróbujcie Dark Side of The Milk od Pracowni Piwa!

piwnynocnik.pl blog o piwie
Dark Side of The Milk to ultra ciekawe piwo Pracowni Piwa, którego nowa warka już wkrótce zacznie pojawiać się w sklepach specjalistycznych oraz na kranach lokali w całej Polsce. Z założenia trunek ma być wariacją na temat klasycznego stylu Stout. Z jednej strony będziemy mieć do czynienia z piwem sesyjnym, gładkim, pełnym i posiadającym głęboki smak. Z drugiej strony twórcy wspominają o zaledwie 2% alkoholu. Oprócz tego mamy natknąć się na całkiem istotną nutę mlecznej czekolady. Brzmi naprawdę dobrze.

Jeśli do tej pory nie mieliście do czynienia z piwem Dark Side of The Milk, to chyba nadciąga moment idealny, by te zaległości nadrobić. Szczególnie jeśli gustujecie w stylu Stout i czekoladzie pod każdą postacią. 

Źródło: Pracownia Piwa
Czytaj dalej »

1 na 100 od Browaru Kormoran - czy niskoprocentowa propozycja może okazać się hitem lata?

piwnynocnik.pl blog piwny
Dziś krótko i konkretnie omówimy sobie nasz hit majówki, czyli piwo 1na100 od Browaru Kormoran. Jak smakuje Lite Rye APA wyposażone w zaledwie 1% alkoholu? Przyznać musimy, że naprawdę dobrze i choć ekstrakt na poziomie 6,5 BLG wrażenia nie robi, to i tak piwo potrafiło wstrzyknąć w nasze receptory całkiem fajną dawkę aromatu i smaku. Zapraszamy do lektury.

Jak już możecie się po wstępie domyślać, 1na100 dość często wybieraliśmy tej majówki spośród wielu dostępnych na rynku pozycji niskoalkoholowych i bezalkoholowych. Nie żałowaliśmy tego wyboru ani przez chwilę i właśnie dzięki temu piwo załogi Kormoran troszeczkę z nami pozwiedzało. Na zdjęciu widzicie 1na100 na tle Bramy Krakowskiej – w dodatku akurat w tym momencie nieobleganej przez ludzi. Takie zdjęcie udaje się tam zrobić 1na100 razy więc wszystko układa nam się tu w jedną całość.

Barwie tego piwa najbliżej do kolorów żółtego i pomarańczowego. W szkle daje to naprawdę fajny efekt – szczególnie na początku, gdy na całkiem przyzwoitym poziomie pracuje piana. Istotnym elementem tego piwa jest aromat, który jest na tyle charakterystyczny, że będziemy w stanie zapamiętać go na dłużej. Mamy w nim do czynienia przede wszystkim z przyjemnym bukietem konstruowanym przez cytrusy. Te kapitalnie współpracują z zauważalnymi nutami żywicznymi i leśnymi, które naprawdę wnoszą swoją obecnością wiele dobrego.

W smaku 1na100 pomimo niskiego ekstraktu daje nam posmakować całkiem solidnego kawałka historii. Mamy tu cytrusy, żywicę, ale i przyjemną goryczkę. Całość jest lekka, doskonale orzeźwia, gasi pragnienie, a co za tym idzie świetnie wpisuje się w porę letnią. W dodatku ani przez chwilę nie przyszło nam na myśl, by krytykować bardzo niski poziom alkoholu, który w tym przypadku jest raczej atutem. We znaki nie dała się też wodnistość. Dobra robota!

W ramach ciekawostki dodamy jeszcze, że piwo wspólnie z nami degustowała osoba, która smakoszem tego typu trunków nie jest. Rezultat? 1na100 wszedł jak ta lala, a odbiorca nie miał problemu z nazwaniem dostrzeżonych w smaku i aromacie nut.

piwnynocnik.pl blog o piwie
Podsumowując stwierdzamy jednogłośnie - Browar Kormoran zrobił to tak jak należy. Właśnie z tego powodu recenzowane przez nas piwo nie jest zwyczajną jednorazówką. Z przyjemnością wracaliśmy do niego podczas urlopu i z przyjemnością wrócimy jeszcze niejednokrotnie.
Czytaj dalej »

środa, 9 maja 2018

Przyjemna degustacja na balkonie = Road Vermont IPA od Browaru Nepomucen

piwnynocnik.pl blog o piwie
Nie tak dawno pisaliśmy Wam, że w Lidlu pojawił się Road utrzymany w stylu Vermont IPA reprezentujący barwy Browaru Nepomucen. Jesteśmy już po degustacji i z przyjemnością podzielimy się z Wami naszą kolejną konkretną recenzją. Na uwagę zasługuje fakt, że piwo w szkle zaskoczyło nas ciekawym przejściem między jasnym kolorem żółtym rozgoszczonym w dolnej części szkła, a pomarańczowym dominującym w części górnej. Na zdjęciu widać to tylko częściowo, ale uwierzcie – fajnie wprowadziło nas to w degustację tego całkiem przyzwoicie zmętnionego trunku.

Road w aromacie przygotował dla nas sporą dawkę owoców tropikalnych. Spokojnie można wyróżnić pracę brzoskwini, mango i ananasa. Mało tego – bezustannie nasze nosy atakował podmuch chmielu, a wraz z nim i wcześniej wymienionymi owocami bardzo przyjemne nuty żywiczne i leśne. Tak skonstruowany bukiet wypada nam uznać za naprawdę przyjemny i godny docenienia.

Jeśli chodzi o smak, to na uwagę zasługują starające się utrzymywać aktywność owoce tropikalne. Piwo zdecydowanie zakręca jednak w kierunku pozycji wytrawnych, a dość wyraźna goryczka tylko podkreśla zamiary jakie podczas warzenia spoczywały w głowach załogi Browaru Nepomucen. Zgodnie z danymi widniejącymi na etykiecie mamy do czynienia z poziomem goryczki równym 40 IBU. Road otrzymał od nas tę czterdziestkę w ciemno, dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zgodzić się z w tej kwestii z twórcami. Odnosząc się do ekstraktu - 15,1 BLG może i jest, ale w naszym odczuciu nawet przy widocznym zmętnieniu nie daje wrażenia wysokiej gęstości. Poziom pijalności stanął jednak na wysokości zadania. Road znikał z naszych szkieł bardzo szybko, sprawiając, że zapamiętamy go jako trunek solidny.

W ramach podsumowania warto zwrócić uwagę na poprawność z jaką mieliśmy do czynienia przez całą degustację. Piwo zespołu Nepomucen trzymało się swojej ścieżki prezentując nam najlepiej jak potrafi wszystkie swoje atuty. Mieliśmy tu atrakcyjny wygląd z ciekawym – raczej niespotykanym wcześniej przejściem dwóch barw, a w aromacie bardzo fajnie wyłaniały się brzoskwinie, mango, ananas i nuty żywiczne. Smak to z kolei koncert dość wyraźnej goryczki zestawionej z owocami tropikalnymi. Czy warto spróbować? Tak, tym bardziej, że cena 6,99 zł do wygórowanych nie należy.
Czytaj dalej »

Czy piwo może być kwaśne, słodkie i słone jednocześnie? Może! To Beer Geek Tart od Browaru Deer Bear

piwnynocnik.pl blog o piwie
Beer Geek Tart czyli Tart & Salty Passion Fruit Sour IPA od Browaru Deer Bear to kolejna nowość z jaką mieliśmy do czynienia podczas weekendu majowego. Trunek ten został przygotowany przez ekipę z Torunia na tegoroczny Beer Geek Madness 6 Intense, który odbył się we Wrocławiu. Nie da się ukryć, że trafiliśmy na pozycję oszałamiająco ciekawą, ale o tym napiszemy Wam już szerzej w dalszej części naszej recenzji.

Wieczorową porą odpaliliśmy kapsel i dość nakręceni przelaliśmy trunek do szkieł. Początkowo piana wystrzeliła ku górze odwracając nieco naszą uwagę od koloru, który jest tak obłędnie żółto-pomarańczowy, że skojarzenia z sokiem same nasunęły nam się na usta. W dodatku to zmętnienie zestawione z lekkim musowaniem trunku… No po prostu bajka.

Początek w wykonaniu Beer Geek Tart był stosunkowo dobry. Przejdźmy więc do konkretów i rozłóżmy na czynniki pierwsze aromat. Słuchajcie – mamy wrażenie, że wąchamy świeżo wyciskany sok z cytryny. Zapach ten jest szlachetny i nie ma żadnych cech wspólnych ze zwyczajnym kwaskiem cytrynowym. Jedziemy dalej! Czujemy zapach jakby odrobinę sfermentowanych/przejrzałych owoców. Żebyście nas źle nie zrozumieli – nie jest to wada, a ogromna ciekawostka, która niesamowicie wciąga nas w szkła. W dodatku ta słodka marakuja i mango, ale też ananas i pomarańcze, które gdzieś po troszku przełamują tę charakterystyczną kwaskowatość. Tego po prostu trzeba samemu doświadczyć.

Prawdopodobnie dostrzegacie nasz zachwyt, ale trudno żeby było inaczej. Piwo od pierwszego momentu kapitalnie lansuje swoje atuty. Z przyjemnością zanurzymy się teraz w szkle i sprawdzimy potencjał drzemiący w smaku. Co my tu mamy? Cytrusy i charakterystyczną wyraźną kwaśność. Wyczuwamy też delikatny udział zastosowanej jako dodatek soli. Co ważne, w smaku nie zapomniano o owocach tropikalnych i minimalnej nutce słodyczy, która dość fajnie rozpycha się przez tę wyraźną kwaskowatość. Zespół Deer Bear wykorzystał dodatki naprawdę świetnie!

Beer Geek Tart to nieprawdopodobnie ciekawe, treściwe i pijalne piwo, w towarzystwie którego na pewno nie będziecie się nudzić. Mamy tu bardzo atrakcyjny wygląd, piękny aromat i fantastyczny smak, który odbierzecie jako kwaśno-słono-słodki. Kluczowe jest jednak bardzo profesjonalne połączenie i bezustanne przełamywanie się każdego z nich. Taki efekt to już zasługa Browaru Deer Bear. Brawo!

Czytaj dalej »

wtorek, 8 maja 2018

Beatnik, czyli nowe piwo od Browaru Kingpin w stylu Brut IPA

piwnynocnik.pl blog o piwie
Ciepłe dni powodują, że bardzo chętnie sięgamy po trunki lekkie. Browar Kingpin wydaje się spełniać nasze oczekiwania, bowiem przygotował ciekawą nowość utrzymaną w stylu Brut IPA, który jakiś czas temu zawładnął kranami kalifornijskich lokali. Teraz za sprawą ekipy Kingpin pojawi się po raz pierwszy w Polsce i prawdopodobnie Europie. Premierowe piwo nazwano Beatnik i ma być połączeniem klasycznego wytrawnego stylu West Coast IPA z soczystym New England IPA. Czego spodziewać się po takiej mieszance?

Przede wszystkim gigantycznego poziomu pijalności, lekkiego ciała i zachwycającego aromatu generowanego przez nowofalowe odmiany chmielu – czytamy w oficjalnym komunikacie wypuszczonym przez załogę Kingpin. Autorzy wspominają ponadto o stosunkowo niskiej goryczce i podwyższonym stopniu wysycenia. Piwo zawładnie kranami i sklepami jeszcze w tym tygodniu. Jesteśmy mega ciekawi osiągniętego efektu!

Źródło: Browar Kingpin

Czytaj dalej »

Inne beczki po krótkiej przerwie wracają do Lidla. Już od czwartku 10 maja Esteban Maracuya APA!

piwnynocnik.pl blog o piwie
Majówka majówka i po majówce... Poszukajmy więc pozytywów. Może wiadomość o nowej ofercie sieci sklepów Lidl takim będzie? Co czeka na nas w najbliższy czwartek na półkach? Powracają Inne Beczki z owocowym trunkiem Esteban Maracuya APA, zawierającym sok z marakui oraz świeżą kolendrę.

Śladami twórców wyobraźcie sobie, popołudniowe słońce. Fale uderzające o burtę statku. Trzepot żagli. Hamak kołyszący się na wietrze. Na bliskim horyzoncie pojawił się właśnie Esteban! Najlepszy przyjaciel Zissou. Długo na niego czekaliśmy. Bazę tego piwa stanowi nasza flagowa APA. Nuty cytrusów i owoców tropikalnych, pochodzące od nowofalowych odmian chmielu, podkręciliśmy sokiem z marakui oraz świeżymi liśćmi kolendry.

Zapraszamy na zakupy i zachęcamy do degustacji!
Czytaj dalej »

Señor Ehuehue od Browaru Kingpin rozdaje karty. Jest dynamicznie i nieprzewidywalnie!

piwnynocnik.pl blog piwny
Podczas majówki zaprosiliśmy do szkieł piwo Señor Ehuehue reprezentujące barwy Browaru Kingpin. Jest to bardzo ciekawa pozycja utrzymana w stylu Coffee Milkshake Double IPA, która światło dzienne ujrzała stosunkowo niedawno, bo podczas Beer Geek Madness 2018 we Wrocławiu. Sprawdźcie koniecznie na co stać ten jasny trunek z akcentem w postaci chociażby parzonej na zimno kawy Gwatemala Huehuetenango.

Co tu dużo pisać. Piwo w szkle zadziwia atrakcyjną zmętnioną żółtą barwą. Zadziwia też dość wysokim poziomem nagazowania i nie ukrywajmy - przy zauważalnie wyróżniającej się gęstości i treściwości tworzy to bardzo fajną mieszankę. Czy wybuchową? Powąchajmy!

Zespół Kingpin skonstruował tę historię w bardzo wciągający sposób. Mając do czynienia z piwem jasnym rzadko przychodzi nam na myśl nuta kawowa. Tutaj rzecz jasna zasygnalizowano nam to na etykiecie. Nie sądziliśmy jednak, że będzie ona tak wyraźna i szlachetna – nic tylko się cieszyć! Są jednak też tacy, którzy naszej kawie starają się skraść show. To charakterystyczna nuta grejpfrutowa, która trzeba przyznać, że poczyna sobie naprawdę odważnie. Myślicie, że to koniec? Błąd. Do akcji włącza się również sympatyczna słodkawa nutka. Jeśli w smaku będzie podobnie to chyba krzykniemy „łał”. Napijmy się!

Szybko ogarnęła nas świeżość, kawa i paloność. Kawał dobrej roboty robi też słodycz wygenerowana przez zastosowaną laktozę. Taka konstrukcja powoduje, że Señor Ehuehue znika z naszych szkieł w zadziwiająco szybkim tempie i powoduje, że na myśl nasuwają się nam same pozytywne określenia. Co ciekawe, w międzyczasie przez wspomnianą kawkę, paloność i słodycz próbują przebić się cytrusy, zaczepiając nasze kubki smakowe bardzo nieśmiałą goryczką. Lecimy dalej i koniecznie musimy podzielić się z Wami jeszcze jedną ciekawostką - po przełknięciu na języku pozostaje przede wszystkim kawa. Żeby ją stłamsić i znów przeżyć wszystkie powyższe atrakcje wystarczy sięgnąć po kolejny łyk i tak bezustannie do ostatniej kropelki.

Trudno powstrzymać się od pozytywnych słów. Zespołowi Kingpin należą się brawa, bowiem Señor Ehuehue zapewnia degustację wyposażoną w mnóstwo atrakcji. W efekcie mamy tu do czynienia z gigantyczną pijalnością oraz szeregiem przełamujących się smaków i aromatów, jak chociażby słodkiego z gorzkim, czy kawy z cytrusami. Łał!

Czytaj dalej »

Chmielum Polelum od Browaru PiwoWarownia dostępne w Kauflandzie za jedyne 6,99 zł!

piwnynocnik.pl blog o piwie
Wczorajsza niespodziewana wizyta w Kauflandzie przyniosła miłą niespodziankę. Na półkach odnaleźliśmy Chmielum Polelum od Browaru PiwoWarownia. Oczywiście nie mogliśmy nie kupić tego świetnie zapowiadającego się trunku, więc niedługo możecie spodziewać się recenzji. Już same parametry "techniczne" mówią wiele - goryczka na poziomie 100 IBU robi wrażenie, do tego ekstrakt 19 BLG oraz alkohol wynoszący 8,1%. Zapowiada się konkretnie i treściwie. Czy będzie moc?
Jak stwierdzają twórcy, kompozycja słodów pszenicznych i jęczmiennych a także użycie płatków owsianych w zasypie powodują wrażenie lekkości piwa mimo, że to Imperial IPA i ma aż 8% alkoholu. Cytrusowy smak trunek ten zawdzięcza sprawdzonej kompozycji chmieli Citra i Cascade, a Warrior z najświeższych zbiorów wspaniale uzupełnia aromat. My jesteśmy bardzo ciekawi co tam się kryje pod tą zieloną etykietą, a Wy?






Czytaj dalej »

poniedziałek, 7 maja 2018

Czas na torpedę od Browaru Wrężel! Nasza recenzja Tropical Black Imperial IPA

piwnynocnik.pl blog o piwie
Wracamy po majówce! Seria recenzji piw degustowanych przez nas w ciągu tych 9 rewelacyjnych dni już niebawem wyląduje na blogu. Na dzień dobry prezentujemy Wam długo wyczekiwaną torpedę, czyli Tropical Black IIPA (Tropical Black Imperial India Pale Ale) od Browaru Wrężel. Zgodnie z danymi zawartymi na etykiecie mamy mieć do czynienia z goryczką na poziomie 110 IBU, alkoholem wynoszącym 8,5%. Będziemy też zapewne świadkami walki dwóch stron mocy – ciemnej i jasnej. Sprawdźmy już teraz, czy jest ogień!

Na to piwo polowaliśmy od pierwszego dnia, kiedy twórcy powiadomili świat o jego dystrybucji. W końcu upolowaliśmy je wracając z wycieczki w kapitalnie wyposażonym sklepie – Świat Piwa w Tychach. Nie czekajmy więc dłużej i przejdźmy do konkretów!

Czerń pokryta niską beżową pianą nie musi nas do degustacji zachęcać. Szybko sięgamy po szkło i poznajemy aromat, który na początku kojarzy się tylko i wyłącznie z czarną stroną mocy. Czujemy kawę, paloność, a nawet odrobinę czekolady deserowej. Po delikatnym ogrzaniu Tropical Black IIPA przechodzi metamorfozę. Pojawia się żywica i odrobina pomarańczy. No powiemy Wam, że jest dobrze.

Nie będziemy trzymać Was długo w niepewności. Szybko przechodzimy teraz do smaku, który jest dość mocno kawowy i jednocześnie słodki. Czyżby znów czerń miała dominować? A może za chwilę do gry wkroczy biel w postaci tytułowych tropików? Zanim odpowiemy sobie na te pytania zwrócić należy uwagę na goryczkę. Liczyliśmy na ostrą jazdę bez trzymanki, a wskazane przez twórców 110 IBU jest naszym zdaniem mocno przesadzone. Według naszych receptorów mamy do czynienia z maksymalnie 65 IBU… Sam smak tej goryczki wędruje gdzieś w kierunku grejpfrutów i kawy. Szkoda, że Wrężel nie podkręcił tego elementu.

A co alkoholem? Ten choć nieagresywny, to daje o sobie znać grzejąc delikatnie nasz przełyk. Wrażenie jak najbardziej na plus i to się chwali. Ok, ale co z tymi tropikami? Mimo, że piwo sprawia wrażenie dość gęstego i treściwego, to naszym zdaniem twórcy nie znaleźli dla nich odpowiedniej ilości miejsca. Przyznajcie, że sam pomarańcz w zapachu w towarzystwie partnera w postaci grejpfrutowej goryczki walczący z wszechobecną czernią ogromnych szans na przebicie nie ma.

Nie odpuszczamy jednak i zwalniamy na ostatniej prostej tej degustacji. W efekcie przy dość potężnej temperaturze trunku, w smaku zauważamy pomarańcze. Niestety temperatura jest już zdecydowanie za wysoka i trudno wyobrazić sobie całą degustację w tym cieple.

Podsumowując nasze powyższe rozważania stwierdzić musimy, że Tropical Black IIPA od Browaru Wrężel to produkt, który pomimo zdecydowanie zawyżonego poziomu IBU i zaniżonego poziomu owoców tropikalnych zasługuje na uwagę. Degustacja przyniosła nam sporo frajdy, a ciekawy aromat i smak to chyba najprostsze, ale i też najlepiej trafione określenie jakie można sobie wyobrazić. Warto spróbować!


Czytaj dalej »

sobota, 5 maja 2018

Jeszcze dziś i jutro w Carrefour -25% na wszystkie piwa butelkowe!

piwnynocnik,pl blog o piwieW sieci sklepów Carrefour, z okazji kończącej się majówki, w dniach od 4 do 6 maja (od piątku do niedzieli) na wszystkich fanów piwnych trunków czeka nie lada gratka. Na wszystkie piwa butelkowe przy kasie naliczany jest rabat w wysokości 25% . Jedynym ograniczeniem jest maksymalnie pięć sztuk na jednym paragonie, ale to nie stanowi większego problemu.  Sami byliśmy, sprawdziliśmy i przetestowaliśmy! Jeśli macie w pobliżu Carrefour to zajrzyjcie i jest szansa, że wybierzecie coś dla siebie. W naszym sklepie trafiliśmy na kilka ciekawych pozycji, w skutek czego do naszego koszyka trafiło aż dziesięć trunków. Pożegnanie majówki czas zacząć!

Nasze łupy:
  • Browar Raduga - Trapeze (Passion Fruit Wheat)
  • Browar Raduga - Last Summer (Mango Wheat)
  • Browar Raduga - Apache (Wit IPA)
  • Browar Raduga - African Queen (Aframon APA)
  • Browar Pinta - A ja pale ale (APA)
  • Browar Pinta - Bawarka (Hefe Weizen)
  • Browar Pinta - Król Lata - le Roi de l'Eté (Oatmeal Hoppy Witbier)
  • Browar Doctor Brew - American IPA (AIPA)
  • Browar Kraftwerk - High Hops (AIPA)
  • Browar Kormoran - Podróże Kormorana Witbier (Witbier)

Czytaj dalej »

wtorek, 1 maja 2018

Brakło majówkowych zapasów? Nic straconego! Mojo Rye APA od Nepomucen czeka od piątku w Lidlu

piwnynocnik.pl blog o piwie Majówka w pełni, pogoda dopisuje, w powietrzu unosi się zapach grillowanej kiełbaski, ptaszki śpiewają, a nas dochodzą słuchy, że w piątek warto będzie udać się do Lidla i uzupełnić kraftowe zapasy. Wyjątkowo, z powodu trzeciomajowego święta, w piątkowej, a nie w czwartkowej ofercie ma pojawić się kolejne piwo od Browaru Nepomucen, a mianowicie Mojo w stylu Rye APA. Czy warto postawić na tą pozycję? Eeeeej człowieku! Wskakuj, próbuj, dotykaj i smakuj! Żadnych trudnych tematów: tylko luz, gładkość, przyjemność. Mojo - żytnie, lekkie APA to idealny kompan na chillowe popołudnie! - w ten sposób twórcy zapowiadają ten trunek. Jeśli dodamy do tego "dane techniczne" (ekstrakt 12 plato, alkohol 4,4 %, niska goryczka, słód jęczmienny, chmiel Citra) to wychodzi nam piwo bardzo pijalne, lekkie i świeże. Na panujące wysokie temperatury wręcz idealne!
Na koniec krótkie przypomnienie. Tydzień temu informowaliśmy Was o pojawieniu się w sklepach sieci Lidl trunku Road Vermont IPA. Wkrótce wrzucimy nasze wrażenia z degustacji. Zdradzimy tylko, że było bardzo miło i orzeźwiająco. Jeśli się Wam poszczęści to znajdziecie jeszcze na półkach!




Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia